Zosia–Samosia
Jeden z moich wykładowców na Akademii Ekonomicznej powiedział kiedyś: Im dłużej tutaj studiujecie, tym mniejsze prawdopodobieństwo, że kiedyś założycie własne firmy. Bo im więcej wiecie, tym bardziej zdajecie sobie też sprawę z ogromu swojej niewiedzy. Ktoś, kto nie ma tej świadomości, łatwiej zdecyduje się na swój biznes, bo tak naprawdę nie wie, na co się porywa.
Rzeczywiście. Prywatny przedsiębiorca powinien być menedżerem, logistykiem, księgowym, kadrowcem, finansistą, handlowcem, marketingowcem, prawnikiem… można by długo wymieniać.
Oczywiście można znaleźć pracowników, którzy wykonają część roboty za nas. Ale jeżeli ani trochę nie znamy się na tym, co im powierzamy, to jak będziemy kontrolować ich pracę?
Można też zlecić niektóre zadania wyspecjalizowanym firmom. Outsourcing jest powszechnie stosowany w usługach księgowych czy sprzątaniu. Te pierwsze wymagają specjalistycznej, ciągle aktualizowanej wiedzy. Drugie od biedy każdy mógłby wykonać sam, ale mało komu się chce :)
Sam napotkałem jednak w swojej działalności wiele dziedzin, na których trochę się znałem – ale nie byłem specjalistą – albo z różnych powodów nie chciałem wykonywać ich osobiście. I tu pojawiał się dylemat: uczyć się wszystkiego samemu (lub przełamać opór), czy powierzyć komuś innemu:
- stworzenie strony internetowej dla firmy,
- opracowanie graficzne ulotek i wizytówek,
- roznoszenie ulotek,
- pakowanie produktów dla klientów i dostarczanie ich na pocztę,
- robienie firmowych zakupów.
Korzyści z robienia wszystkiego samemu są oczywiste. Nie muszę za to płacić. Mam bezpośrednią kontrolę. Jest zrobione tak, jak chcę. Nikt mnie nie oszuka zawyżając koszty. Nie stresuję się, że wykonawca nie wyrobi się w terminie albo z dnia na dzień zniknie.
Równie oczywiste są też minusy. Poświęcam czas na nauczenie się nowych rzeczy albo robienie czegoś poniżej moich kwalifikacji, więc marnuję własny potencjał. Koszty mogą być nawet wyższe, jeśli popełnię błędy albo po jakimś czasie dojdę do wniosku, że nie jestem w stanie poradzić sobie z zadaniem. Jestem sam dla siebie ograniczeniem, kiedy korzystam tylko z własnych zasobów wiedzy, umiejętności, kreatywności itp.
Jak widać, nie udało mi się dotychczas znaleźć jednej, uniwersalnej recepty – kiedy robić coś samemu, a kiedy zlecać innym. Jeżeli ktoś ma na to własne patenty, chętnie je poznam :)
Chcesz dostawać powiadomienia o nowych wpisach? Dołącz do subskrybentów.
Aby usunąć swój adres z listy wysyłkowej kliknij tutaj.

Blipnij o tym wpisie!
cottoncafe | 30-08-10 | Odpowiedz
Ja zawsze zastanawiam się, ile wart jest czas, który spędzę wykonując takie czynności. Czy nie będzie „taniej”, jeżeli w tym samym czasie skupię się na tym, co przynosi mi zysk?
Oczywiście sprawa ma się inaczej, jeśli wiem (mam przeczucie), że nie będę zadowolona z wyników pracy innej osoby albo po prostu mam ochotę nauczyć się czegoś nowego… teraz na tapecie jest stworzenie własnej strony we Flashu. :)