Temat zastępczy
Słuchając polityków wypowiadających się na temat prowadzenie firm w Polsce można dojść do wniosku, że główną przeszkodą na drodze do zrobienia z naszego kraju drugiej Irlandii (kiedyś: drugiej Japonii) jest to, ile czasu trzeba poświęcić na założenie firmy. Na tej samej zasadzie można powiedzieć, że maluch byłby autem rajdowym, gdyby nie mało opływowy kształt nadwozia.
Politycy prześcigają się w deklaracjach, że radykalnie skrócą czas potrzebny na zarejestrowanie działalności gospodarczej. Już nie miesiąc, tylko tydzień. Nie tydzień, tylko jeden dzień. Nie dzień, tylko kwadrans! Czy ktoś naprawdę wierzy w to, że takie zmiany mają jakiekolwiek znaczenie?
Jeżeli początkujący przedsiębiorca nie jest w stanie sobie poradzić z obecną procedurą zakładania firmy (która jest znacznie prostsza od choćby wypełnienia PIT–u), to jak poradzi sobie później z prowadzeniem firmy? Rozliczaniem podatków? Zatrudnianiem pracowników?Prawdziwe problemy są zupełnie inne:
- niejednoznaczne przepisy, przez co równowaga między firmami może być zachwiana (bo jeden uzyska bardziej, a drugi mniej korzystną interpretację przepisów, która w obu przypadkach jest wiążąca),
- duże koszty pracy, sprzyjające rozwojowi szarej strefy.
Tyle, że zmiana czegoś w tych kwestiach wymaga dużo więcej wiedzy i pracy. Nie są to więc wygodne tematy ani dla polityków, ani dla większości dziennikarzy (słyszałem kiedyś taką definicję: „dziennikarz = wszechstronny dyletant”). Dokonanie istotnych zmian w tych dziedzinach trudno przełożyć na nośne hasła wyborcze i chwytliwe nagłówki w gazetach.
Kolejny temat zastępczy: podatek liniowy.
Dochody z najniższego przedziału, opodatkowane stawką 19%, deklaruje 95% Polaków. Z tytułu całego podatku dochodowego do budżetu państwa trafiło w 2006 r. 28 miliardów złotych. Czyli zlikwidowanie wyższych progów (30 i 40%) to rozmowa o kilkuset milionach.
Dla porównania, dochody z VAT–u to ponad 84 miliardy. Podstawowa stawka VAT wynosi 22%. W dużym uproszczeniu więc zmiana tej stawki o pół punktu procentowego oznacza zmianę wpływów do państwowej kasy o blisko 2 miliardy.
Jeszcze raz zaznaczam: to bardzo duże uproszczenia. Ale pokazują pewien mechanizm. Politycy i dziennikarze potrafią tygodniami emocjonować się wpływem kąta nachylenia lusterka w maluchu na aerodynamikę pojazdu, zamiast zabrać się za wymianę silnika.
Chcesz dostawać powiadomienia o nowych wpisach? Dołącz do subskrybentów.
Aby usunąć swój adres z listy wysyłkowej kliknij tutaj.

Blipnij o tym wpisie!
Dodaj komentarz