Prowadzenie firmy zmienia ludzi
Czy prowadzenie firmy może prowadzić do zmian w osobowości? Moim zdaniem – tak :) Nie dzieje się to od razu, ale jednak się dzieje. Przynajmniej w moim wypadku. Przekonałem się o tym próbując uzyskać numer ISSN dla „Branży Dziecięcej”.
Jakiś czas temu mocno zapadło mi w pamięć stwierdzenie Grzegorza Turniaka: „Kto nie chce, szuka powodu. Kto chce, szuka sposobu”. Kiedy zaczynałem prowadzić firmę, lepiej opisywało mnie to pierwsze zdanie. Teraz mój punkt widzenia zmienił się, a wraz z nim – zachowanie w określonych sytuacjach.
ISSN to numer nadawany przez Bibliotekę Narodową m.in. czasopismom. Zależało mi na tym, żeby otrzymać go jak najszybciej. Wysłałem więc wniosek o jego przyznanie, ale poczta ostatnio traktuje napis „priorytet” na kopercie raczej jako element dekoracyjny niż wskazówkę odnośnie czasu dostarczenia przesyłki.
Kiedy po dwóch tygodniach od wysłania wciąż słyszałem w słuchawce: „Niestety, jeszcze nie doszło”, postanowiłem wykorzystać wizytę w Warszawie i osobiście dostarczyć „Branżę” gdzie trzeba. I zaczął się tor przeszkód.
- Choć wyjechałem z pensjonatu dwie godziny przed czasem, utknąłem w korku. Pokonanie 2 km zajęło mi godzinę i nie miałem już czasu, żeby pojechać do Biblioteki Narodowej. Musiałem pędzić na następne spotkanie.
- Sprawa praktycznie była przegrana. Drugie spotkanie kończyło się po 15.00. A wnioski o ISSN przyjmowane są tylko do 14.00.
- Postanowiłem jednak, że skoro już tu jestem, zostawię przynajmniej kopertę u portiera. Zawsze to lepsze niż liczyć na listonosza. Do biblioteki dotarłem po 16.00. Parkując samochód widziałem wychodzących z budynku ludzi, którzy najwyraźniej skończyli pracę. Dopadłem do drzwi. Były zamknięte.
- Zadzwoniłem domofonem. Wyjaśniłem portierowi o co chodzi. Okazało się, że w pokoju gdzie przyjmuje się wnioski ktoś jeszcze jest. Portier pozwolił mi wejść do środka. W pokoju 247 zastałem dwie przemiłe panie, które przyjęły ode mnie wniosek. Udało się. Miałem szczęście.
- No, a skoro tak, to czemu nie wykorzystać go jeszcze bardziej. Zapytałem przemiłe panie, kiedy moja sprawa może zostać załatwiona, bo zależy mi na czasie, a poczta już i tak mocno opóźniła całą sprawę. Przez telefon miałem informację, że taka procedura może zająć nawet 2–3 tygodnie. Ale najwyraźniej mój urok osobisty działa lepiej, niż telefoniczny ;) Panie spytały, czy mam chwilę, żeby usiąść i zaczekać. Miałem chwilę.
- Wypisanie na maszynie danych firmy i ośmiocyfrowego numeru zajęło może dwie minuty. I mam już ISSN!
Po każdym z powyższych punktów można było się poddać. Gdybym założył, że się nie uda (albo gdybym poprosił o zrobienie tego samego inną osobę, której nie zależałoby na niej tak samo jak mnie), pewnie dzwoniłbym dziś do Biblioteki Narodowej i pytał, czy już doszło. I wkurzał się na pocztę.
Wnioski: kiedy zaczynasz prowadzić firmę bądź gotów na to, że zmieni ci się punkt widzenia. I jeżeli naprawdę ci na czymś zależy, zrób to sam. Nawet dobremu pracownikowi może nie zależeć na nich aż tak mocno, jak tobie.
Chcesz dostawać powiadomienia o nowych wpisach? Dołącz do subskrybentów.
Aby usunąć swój adres z listy wysyłkowej kliknij tutaj.

Blipnij o tym wpisie!
Dodaj komentarz