Jak założyć firmę bez pieniędzy
„Chciałbym założyć firmę, ale nie mam pieniędzy. Co robić?”. Co pewien czas dostaję tego typu maile. Jedno z rozwiązań to zdobycie pieniędzy od kogoś innego (więcej w podcaście „Mała wielka firma”, odcinki #16 i #23). Inny sposób to zmniejszenie potrzebnych kosztów do takiego poziomu, żebyś był w stanie samodzielnie je udźwignąć.
Niektórych kosztów, na przykład opłat urzędowych, nie da się uniknąć ani zmniejszyć. Z pozostałymi – przynajmniej w niektórych przypadkach – można spróbować sobie poradzić.
Załóżmy, że otwierasz firmę oferującą nagłośnienie imprez. W szkole średniej prowadziłeś dyskoteki, więc sobie poradzisz. Ale przecież nie można robić tego bez sprzętu, prawda? Porównujesz więc ceny, dogadujesz się z dostawcą na niezły rabat i kupujesz zestaw „na start” za 20 tysięcy złotych. Odpalasz stronę internetową, zaczynasz rozsyłać oferty. Dość szybko orientujesz się, że twój sprzęt jest w wielu przypadkach albo niewystarczający, albo na wyrost. Zanim będziesz miał na tyle zleceń, żeby z nich żyć, musisz oszczędzać każdą złotówkę i nieraz pożyczać od znajomych. „Mądry Polak po szkodzie. Gdybym dziś zaczynał od nowa…” – myślisz.
Gdybyś z tą wiedzą zaczynał od nowa, pewnie wyglądałoby to zupełnie inaczej. Na przykład tak. Znajdujesz pierwszego klienta i badasz jego potrzeby. Zamiast biec od razu do salonu muzycznego, sprzęt potrzebny do tego konkretnego zlecenia wypożyczasz od kogoś innego. Nie masz przecież pojęcia, kiedy pojawi się następna możliwość zarobienia. Jeżeli jesteś dobry w tym co robisz, z czasem klienci wracają i pojawiają się kolejni. W końcu okazuje się, że kupno sprzętu będzie dla ciebie tańsze niż ciągłe płacenie za jego wypożyczanie. I to jest dobry moment na taką decyzję.
Inny przykład. W rejonie, gdzie mieszkam, ukazuje się „Osiedlówka”, taka mała gazetka reklamowa. Właściwie to bardziej ulotka niż gazetka – kartka A4 zgięta na 3 części. Firma, która ją wydaje, mogłaby zrobić z niej np. miesięcznik. W razie gdyby w ciągu miesiąca nie sprzedała się cała powierzchnia, wolne miejsce zawsze można przecież zapchać horoskopem, krzyżówką czy kawałami o blondynkach. Oni jednak zrobili inaczej. Kolejne wydania „Osiedlówki” ukazują się nieregularnie, ale każde jest w 100% wypełnione reklamami. Inaczej mówiąc: wydawca nie płaci ani grosza za druk i kolportaż zanim nie zapewni sobie odpowiedniego zysku!
Zakładasz firmę szkoleniową? Nie zaczynaj od wydawania pieniędzy na rzutnik, laptopa i flipchart. Najpierw znajdź klientów, którzy ci zapłacą. Później pożyczaj to, co jest niezbędne. Dopiero gdy przestanie ci się to opłacać, kupuj. To trudne, bo wszyscy lubimy wydawać pieniądze. Zwłaszcza, gdy możemy sami sobie wmówić, że to przecież „niezbędna inwestycja, którą wrzucimy sobie w koszty”. Kupowanie nowego sprzętu jest sexy. Co niestety nie zmienia faktu, że w wielu przypadkach nie ma racjonalnego uzasadnienia.
„Firmy prawie zawsze wpędzają swoich założycieli w biedę, zanim uczynią ich bogatymi” – mówi Jack Welch. Zgadzam się. I dlatego radzę ci skupić się na słowie „prawie” ;–)
Chcesz dostawać powiadomienia o nowych wpisach? Dołącz do subskrybentów.

Blipnij o tym wpisie!
Krzys | 11-03-10 | Odpowiedz
No fakt racja mozna skrucic sobie wlasne przyjemnosci , ale co zrobic gdy ktos ma mazenia o firmie zarabiajac najnisza krajowa??
czy da sie cos odlozyc za te pieniadze nawet jesli da to do 200 zl mc . czyli taka osoba najlepiej niech przestanie mazyc , bo kredytu mu niechaca dac ze wzgledu na zarobki a przyjaciele , rodzina , itd tez maja na utrzymaniu dzieci itd.. Takze wniosek : Nie ma firmy , Nie ma nowego auta , niema ladnych ciuchuw , telefonu, itd i tak zostac musi??
Wiktor | 17-06-10 | Odpowiedz
Jeśli ktoś ma marzenia o własnej firmie, a zarabia najniższą krajową, ma według mnie dwie możliwości:
a) zmienić pracę, zacząć zarabiać więcej i wówczas w lepszym – krótszym czasie zgromadzi jakieś środki na start swojej wymarzonej działalności
b) poszuka ludzi trochę bardziej nieznajomych i do nich zwróci się z pomysłem. Jeśli przygotuje się dobrze do takiej prezentacji i jeśli faktycznie wierzy w sukces swojej firmy, znajdzie kogoś, kto może nie jest finansowym krezusem, ale kto ma wolne środki – i część z tych środków stosunkowo niewielką dla samego zainwestuje w czyjś pomysł. Przykład – chcesz otworzyć punkt xero, szacujesz koszt otwarcia na 10 tysięcy złotych (używany sprzęt). Poszukaj dużego zakładu xero, któremu zaproponujesz otwarcie ich oddziału w innej części miasta lub innego małego przedsiębiorcy – właściciela budki warzywnej chociażby – któremu zaproponujesz wejście w mniej lub bardziej cichą spółkę. Taki ktoś gdy zobaczy zapał w twoich oczach i pokażesz że wiesz co chcesz zrobić i masz głowę na karku – nawet jeśli nie da Ci tych pieniędzy, to pewnie Cię zatrudni :) Ale najpewniej któryś w końcu da ci pieniądze w zamian za udział w zyskach i spłatę takiej „pożyczki” na jakiś tam warunkach.