Winning znaczy zwyciężać
Według Warrena Buffetta „nie potrzeba już żadnej innej książki o zarządzaniu”. Od 3 lat nie znika ona z listy biznesowych bestsellerów Empiku. Długo się do niej przymierzałem i w końcu się udało.
„Winning znaczy zwyciężać” byłego prezesa General Electric Jacka Welcha to lekki przewodnik po tym, jak zrobić karierę w korporacji i jak nią kierować. Właściciele małych firm też znajdą tam coś dla siebie.




Zamów sześciotygodniowy
Marek Jankowski – przedsiębiorca, absolwent ekonomii, dziennikarz. Wydawca czasopisma „Branża Dziecięca”. Doradca w zakresie marketingu i public relations. Umie prosto wyjaśnić nawet najbardziej zawiłe tematy. Oraz niekiedy skomplikować te najprostsze ;–)

Mimo znanego wszystkim powiedzenia „Mówiły jaskółki, że niedobre są spółki”, wśród nowo powstających firm spółek nie brakuje. Bo razem raźniej, bo dwie osoby mają więcej doświadczeń i kompetencji niż jedna, bo razem wpadły na pomysł… Nie zamierzam nikogo zniechęcać do spółek, bo mają niezaprzeczalne zalety. Ale jeżeli już zaczynacie działać razem, koniecznie podzielcie między siebie obowiązki i obszary kompetencji.
Prowadzenie firmy polega na podejmowaniu decyzji. Im są bardziej trafne, tym lepiej. Niektórzy uważają też, że im szybsze tym lepiej, ale to nie zawsze prawda.
Zatrudniasz swojego pierwszego pracownika. Nie miałeś wcześniej tego rodzaju doświadczeń, więc zastanawiasz się, jak ułożą się między Wami relacje. Czy osoba, z którą podpiszesz umowę, będzie Twoim przyjacielem, uczniem czy niewolnikiem? Może będziesz traktować ją jak niezależnego eksperta, który po prostu wykona zleconą mu pracę?A może szukając osoby, która pomoże Ci w biurze, zwracasz uwagę przede wszystkim na długie, zgrabne nogi, a dopiero w drugiej kolejności umiejętność obsługi faksu?
Marka pracodawcy ma duże znaczenie dla osób poszukujących pracy w krajach wysoko rozwiniętych, więc podobnie będzie i u nas. Pisał o tym ostatnio na swoim blogu
Znajomy właściciel firmy oponiarskiej opowiadał mi kiedyś z przejęciem o tym, jak ważne w samochodzie jest dobre ogumienie. – Powierzchnia styku opon z asfaltem w przypadku auta jadącego ponad 100 km/h jest mniej więcej taka, jak ludzka dłoń – opowiadał. – Od takiego kawałka gumy zależy ludzkie życie! Tylko fachowcy zdają sobie sprawę, jakie przeciążenia tam występują i jak kolosalna jest różnica, czy jedziemy np. 130, czy 150 km/h.
Na 