„Branża Dziecięca” z prezentami
Doczekaliśmy się małego jubileuszu. Właśnie dziś odebrałem z drukarni 10. numer „Branży Dziecięcej”. Niewtajemniczonym wyjaśniam, że to wydawany przez moją firmę dwumiesięcznik dla sklepów z zabawkami i artykułami dla najmłodszych.
„BD” od początku ewoluowała, jak to z każdą firmą na początku bywa, ale tym razem zmiany w porównaniu do poprzedniego wydania są jeszcze większe niż zwykle.




Zamów sześciotygodniowy


Jednym z problemów nowo powstających firm jest to, że nikt ich nie zna. Nie mają jeszcze ani jednego zadowolonego klienta, któremu mogą zaoferować coś nowego. Nie mogą poszczycić się wcześniejszymi sukcesami. Nie mają ani jednej rekomendacji. Parafrazując klasyka Kononowicza, niczego nie mają.
Choć światowy kryzys coraz mocniej daje nam się we znaki, to jeżeli chodzi o dynamikę branży zabawkarskiej w 2008 r. i tak ciągle byliśmy wyspą szczęśliwości. Sprzedaż zabawek rosła u nas zdecydowanie szybciej, niż w innych krajach Starego Kontynentu.
Jutro wyjeżdżam do Norymbergi na targi zabawek. Przypomniało mi się, że parę miesięcy temu w związku z podobną imprezą w Łodzi, rozmawiałem z
To już drugi wpis dzisiaj, ale nadrabiam zaległości po dwutygodniowej przerwie ;) Ostatnie dni, jak zwykle przy okazji zamknięcia kolejnego numeru
Jerzy Urban nie umie przepowiadać przyszłości. Z redaktorem naczelnym „Nie” spotkałem się jako dziennikarz radiowy w 2002 roku. Prezydentem był wtedy Aleksander Kwaśniewski, premierem Leszek Miller, a Wrocław walczył o organizację Expo 2010.
Niby dwumiesięcznik, a tempo pracy jak przy tygodniku. Dlatego z góry przepraszam za ewentualne zawiłości skutkujące trudnościami ze zrozumieniem tekstu, ale tak to bywa po nieprzespanej nocy… Świtało już, kiedy „Branża Dziecięca” 3/2008 wędrowała po łączach do drukarni. Nieskromnie powiem, że to nasz najlepszy numer. I mam nadzieję, że o każdym kolejnym będę mógł powiedzieć to samo :)