Stara poczta
Przenosiłem dziś dane ze starego komputera do nowego, włącznie z zawartością skrzynki pocztowej. Tego rodzaju porządki mają to do siebie, że człowieka kusi, aby wyrzucić wszystkie starocie, zamiast zaśmiecać nimi od razu nowy system. Często jest to rzeczywiście niezły pomysł, zwłaszcza w przypadku programów, jak to się mówiło w epoce przedwindowsowej, „rezydentnych”, czyli działających w tle. Czasem są przydatne, ale za to przez cały czas zaśmiecają pamięć. Zupełnie inna działka to stare pliki albo stare maile.




Zamów sześciotygodniowy
Marek Jankowski – przedsiębiorca, absolwent ekonomii, dziennikarz. Wydawca czasopisma „Branża Dziecięca”. Doradca w zakresie marketingu i public relations. Umie prosto wyjaśnić nawet najbardziej zawiłe tematy. Oraz niekiedy skomplikować te najprostsze ;–)

Zdarza mi się czasem, że ktoś obserwując mnie przy komputerze mówi: „Boże, jak ty to wszystko szybko robisz!”. Ja sam nie uważam tego za coś nadzwyczajnego. Jeżeli ktoś zaczynał bawić się pecetem w czasach, kiedy królował jeszcze system operacyjny DOS, w naturalny sposób nauczył się posługiwać klawiaturą.
Kupowanie w sklepie internetowym, choć nie zmusza nas do przepychania się z wózkiem przez tłum ludzi i stania w kilometrowej kolejce do kasy, ma jednak swoje minusy. Nawet jeżeli mamy do dyspozycji świetne zdjęcia produktu w wysokiej rozdzielczości i baaardzo szczegółowy opis, ciągle jednak jest to tylko obrazek na ekranie i literki. Nie możemy przesunąć palcami po materiale, poczuć zapachu czy ciężaru, usłyszeć wydawanych przez przedmiot odgłosów. Kupowanie w internecie jest kompletnie pozbawione przyjemności.
Co pewien czas wraca dyskusja o terroryzowaniu niepalącej większości przez uzależnioną od nikotyny mniejszość. Wczoraj przekonałem się (zresztą nie pierwszy raz), że taka sama zależność zachodzi między punktualnymi a spóźnialskimi.