Podcast #38: A niech gadają
Podobno podstawowym narzędziem PR–owca jest notatka prasowa. Niestety, uczą tego w każdej książce i na każdym kursie, więc dziennikarze są zalewani notatkami, z których praktycznie wszystkie bez czytania lądują w koszu.
Co zrobić, żeby nasza firma zaistniała w mediach inaczej niż tylko płacąc za reklamę? W tym odcinku podajemy kilka partyzanckich sposobów.




Zamów sześciotygodniowy
Marek Jankowski – przedsiębiorca, absolwent ekonomii, dziennikarz. Wydawca czasopisma „Branża Dziecięca”. Doradca w zakresie marketingu i public relations. Umie prosto wyjaśnić nawet najbardziej zawiłe tematy. Oraz niekiedy skomplikować te najprostsze ;–)

Czytałem kiedyś książkę Timoth’ego Fostera „Osiągnij sukces jako niezależny konsultant”. Przypomniałem ją sobie, gdy trafiłem na
Mój kolega Piotr nie mógł się kiedyś nadziwić paniom pracującym u niego w radiu w księgowości. Żółte strony z „Rzeczpospolitej” czytały zawsze z namaszczeniem, starannie archiwizowały i każde słowo traktowały jak wyrocznię. I nie było argumentu, który byłby w stanie podważyć wiarygodność gazety. – Przecież to piszą normalni dziennikarze! Tam też mogą być pomyłki. Nie wszystko, co napisane w „Rzepie” jest święte – wkurzał się. Bez skutku zresztą.
Na
Dziennikarz sportowy w TVP3 zapowiada „hit II ligi piłkarskiej”, mecz Arka Gdynia – Piast Gliwice. Łączy się z reporterem, który jest na stadionie i pyta: „Arka słynie z tego, że ostro atakuje, ale Piast ma silną obronę. Jaki sposób mają zawodnicy z Gdyni na pokonanie defensywy rywali?”. Reporter odpowiada: „Arka liczy na swoich napastników i z pewnością będą oni próbowali pokonać bramkarza z Gliwic”.
Słuchając polityków wypowiadających się na temat prowadzenie firm w Polsce można dojść do wniosku, że główną przeszkodą na drodze do zrobienia z naszego kraju drugiej Irlandii (kiedyś: drugiej Japonii) jest to, ile czasu trzeba poświęcić na założenie firmy. Na tej samej zasadzie można powiedzieć, że maluch byłby autem rajdowym, gdyby nie mało opływowy kształt nadwozia.
Usłyszałem wczoraj w radiu wiadomość, że Mattel wycofuje z rynku kolejną zabawkę, którą została pomalowana farbą z dodatkiem ołowiu. Dlaczego nie mówią jaka to zabawka? – pomyślałem. Gdybym był rodzicem, chciałbym to wiedzieć.