Mała Wielka Firma
Mała Wielka Firma

Mała firma – duże zyski?

Nie trzeba kończyć studiów ekonomicznych, żeby z sukcesem prowadzić własny biznes. Wystarczy znać i stosować 7 sekretów efektywnego zarządzania. Opisuje je książka „Mała wielka firma”.

  • Napisz Recenzje
  • Czytaj Recenzje

Bezpłatny e–kurs

Zamów sześciotygodniowy
e–kurs, który ułatwi ci
zastosowanie wiedzy z książki
w praktyce i pomoże osiągać
coraz lepsze wyniki!

podcast

Autor

Marek Jankowski – przedsiębiorca, absolwent ekonomii, dziennikarz. Wydawca czasopisma „Branża Dziecięca”. Doradca w zakresie marketingu i public relations. Umie prosto wyjaśnić nawet najbardziej zawiłe tematy. Oraz niekiedy skomplikować te najprostsze ;–)

Kup Książkę
Zamów Kurs

Podcast #38: A niech gadają

Podobno podstawowym narzędziem PR–owca jest notatka prasowa. Niestety, uczą tego w każdej książce i na każdym kursie, więc dziennikarze są zalewani notatkami, z których praktycznie wszystkie bez czytania lądują w koszu.

Co zrobić, żeby nasza firma zaistniała w mediach inaczej niż tylko płacąc za reklamę? W tym odcinku podajemy kilka partyzanckich sposobów.

Czytaj dalej »

Zostań ekspertem

Czytałem kiedyś książkę Timoth’ego Fostera „Osiągnij sukces jako niezależny konsultant”. Przypomniałem ją sobie, gdy trafiłem na ZapytajEkspertow.pl. Serwis ułatwia dziennikarzom dotarcie do rozmaitych specjalistów, a ekspertom – zaistnienie w mediach (co zaleca w swojej książce Foster).

Czytaj dalej »

Moc słowa pisanego

writingMój kolega Piotr nie mógł się kiedyś nadziwić paniom pracującym u niego w radiu w księgowości. Żółte strony z „Rzeczpospolitej” czytały zawsze z namaszczeniem, starannie archiwizowały i każde słowo traktowały jak wyrocznię. I nie było argumentu, który byłby w stanie podważyć wiarygodność gazety. – Przecież to piszą normalni dziennikarze! Tam też mogą być pomyłki. Nie wszystko, co napisane w „Rzepie” jest święte – wkurzał się. Bez skutku zresztą.

Mądrzy ludzie mówią, że papier wszystko przyjmie. Ale równocześnie sami często ulegają mocy słowa pisanego.

Czytaj dalej »

Tisze jediesz, dalsze budiesz

quietNa targach zabawek w Norymberdze miałem okazję przez chwilę rozmawiać z prezesem dużej polskiej firmy. Byłem pod wrażeniem jego uwag na temat rynku i chciałem namówić go na rozmowę dla „Branży Dziecięcej”. Okazało się to jednak trudniejsze, niż przypuszczałem.

Prezes zdecydowanie odmówił. „Czy w ciągu tych kilkunastu lat widział pan ze mną gdziekolwiek jakiś wywiad?” – pytał.

Czytaj dalej »

Oczywista oczywistość

soccerDziennikarz sportowy w TVP3 zapowiada „hit II ligi piłkarskiej”, mecz Arka Gdynia – Piast Gliwice. Łączy się z reporterem, który jest na stadionie i pyta: „Arka słynie z tego, że ostro atakuje, ale Piast ma silną obronę. Jaki sposób mają zawodnicy z Gdyni na pokonanie defensywy rywali?”. Reporter odpowiada: „Arka liczy na swoich napastników i z pewnością będą oni próbowali pokonać bramkarza z Gliwic”.

No to redaktor rozpracował chłopaków z Arki. Żeby strzelić gola, będą atakować i celować w bramkę!

Czytaj dalej »

Temat zastępczy

bla blaSłuchając polityków wypowiadających się na temat prowadzenie firm w Polsce można dojść do wniosku, że główną przeszkodą na drodze do zrobienia z naszego kraju drugiej Irlandii (kiedyś: drugiej Japonii) jest to, ile czasu trzeba poświęcić na założenie firmy. Na tej samej zasadzie można powiedzieć, że maluch byłby autem rajdowym, gdyby nie mało opływowy kształt nadwozia.

Politycy prześcigają się w deklaracjach, że radykalnie skrócą czas potrzebny na zarejestrowanie działalności gospodarczej. Już nie miesiąc, tylko tydzień. Nie tydzień, tylko jeden dzień. Nie dzień, tylko kwadrans! Czy ktoś naprawdę wierzy w to, że takie zmiany mają jakiekolwiek znaczenie?

Czytaj dalej »

W pogoni za newsem

newsUsłyszałem wczoraj w radiu wiadomość, że Mattel wycofuje z rynku kolejną zabawkę, którą została pomalowana farbą z dodatkiem ołowiu. Dlaczego nie mówią jaka to zabawka? – pomyślałem. Gdybym był rodzicem, chciałbym to wiedzieć.

Są dwie możliwości.

Pierwsza, że zdaniem redaktora podanie nazwy zabawki – nawet w negatywnym kontekście – byłoby kryptoreklamą. W mediach publicznych lęk przed podaniem jakiejkolwiek nazwy własnej firmy lub produktu jest nieraz posunięty do granic absurdu.

Druga, że nazwa nie padła, bo w radiu brzmiałaby fatalnie. Brzmi ona „Go Diego Go Animal Rescue Boat”. I nie ma polskiego odpowiednika. Bo ta zabawka w ogóle nie jest sprzedawana w Polsce.

Czytaj dalej »

Starsze wpisy »