Model pełnej ekspresji
Nawet najlepszemu pracownikowi zdarza się czasem zrobić coś nie po myśli szefa. Nie wspominając o pozostałych ;–) Jeżeli chcesz, aby twoi ludzie zmieniali swoje postępowanie, powinieneś zwracać im w takiej sytuacji uwagę. Problem w tym, jak to zrobić skutecznie i bez zrażania do siebie innych.
Z pomocą przychodzi nam psychologia, a konkretnie: model pełnej ekspresji. Narzędzie to stworzono wprawdzie z myślą o rozwiązywaniu problemów małżeńskich, ale w biznesie też świetnie się sprawdza.




Zamów sześciotygodniowy e–kurs, który ułatwi Ci zastosowanie wiedzy z książki w praktyce i pomoże osiągać coraz lepsze wyniki!


Kiedy kilkanaście lat temu zaczynałem pracować w radiu, wydawało mi się, że najważniejszą osobą są tam współwłaściciele, prezes, może jeszcze redaktor naczelny. Ale pewnego dnia przekonałem się, że jest osoba, która może pozwolić sobie na coś, na co nikt z nich by się nie odważył. Była to pani Pela – sprzątaczka.
Mało kto lubi być oceniany. Każdy miał kiedyś nauczyciela, który stawiał sobie za punkt honoru udowodnienie, że na piątkę umie tylko Pan Bóg, na czwórkę on sam, a uczeń jest w stanie „zabłysnąć” najwyżej na dostateczny. I trauma gotowa.
Prowadzenie firmy polega na podejmowaniu decyzji. Im są bardziej trafne, tym lepiej. Niektórzy uważają też, że im szybsze tym lepiej, ale to nie zawsze prawda.
Zadzwonił do mnie pracownik. – Mam złą wiadomość – obwieścił i zamilkł na sekundę. Z dysku zniknęła baza danych? Policja zatrzymała go za jazdę po pijanemu? Ktoś grozi nam sądem? Rozbił samochód? Jeszcze parę podobnych kataklizmów przebiegło mi przez myśl. I usłyszałem: – Właśnie dostałem maila, że to szkolenie, na które miałem iść w przyszłym tygodniu odwołali z braku chętnych. A właściwie przełożyli na po wakacjach.
Podobno oceny pracowników to w większości przypadków proces nielubiany ani przez szefów, ani przez podwładnych. Przez pierwszych jest często traktowany jak uciążliwy obowiązek, a drugich stresuje, bo przecież nikt z nas nie lubi być oceniany, prawda?