Zaraz wracam, czyli pocałujcie mnie w d…
„Nie ma sensu wyważać otwartych drzwi” – mówi znane powiedzenie. Trudno się z tym nie zgodzić. Załóżmy, że inni ludzie przed nami zmagali się z jakimś problemem. Każda kolejna osoba radziła sobie z nim, bogatsza o zaobserwowane doświadczenia poprzedników. Możemy założyć, że przez kolejne lata popełniono wszystkie możliwe błędy i wyciągnięto z nich wnioski. Powszechnie stosowane rozwiązanie jest więc optymalne i teraz wystarczy już tylko je powielać.
Jeżeli taka ewolucja rzeczywiście zachodzi, to w kwestii informowania klientów o chwilowej nieobecności personelu w firmie jesteśmy wciąż na poziomie dinozaurów.




Zamów sześciotygodniowy


Kiedy zakładasz firmę, każda sprzedaż jest wydarzeniem, a każdy klient – bohaterem dnia. Z czasem jednak transakcji przybywa, a ilość związanych z nimi informacji rośnie coraz szybciej. W końcu prędzej czy później dochodzisz do wniosku, że musisz jakoś nad tym zapanować. Czyli potrzebujesz jakiegoś systemu CRM (Customer Relationship Management).
Jeżeli twoja firma ma odnieść sukces, musisz nauczyć się zdobywania klientów. Zacznij od odpowiedzenia sobie na pytanie, jakie cechy powinien on mieć. W grę może wchodzić miejsce zamieszkania, poziom dochodów, płeć, wiek, posiadanie dzieci albo jeszcze inne parametry. Im dokładniej określisz wzorzec „idealnego klienta”, tym łatwiejsze i skuteczniejsze będą kolejne kroki.
Jednym z problemów nowo powstających firm jest to, że nikt ich nie zna. Nie mają jeszcze ani jednego zadowolonego klienta, któremu mogą zaoferować coś nowego. Nie mogą poszczycić się wcześniejszymi sukcesami. Nie mają ani jednej rekomendacji. Parafrazując klasyka Kononowicza, niczego nie mają.