Chcę legalnie wysyłać faktury e–mailem
Mam czasem wrażenie, że komplikowanie rzeczy prostych jest naszą polską specjalnością. Jeżeli faktura VAT nie wymaga podpisu wystawiającego ani odbiorcy, to jaka różnica czy ja ją wydrukuję i wyślę pocztą do klienta, czy wyślę ją mailem, a on wydrukuje na własnej drukarce? Różnica oczywiście jest. Dla mnie – bo nie zapłacę za znaczek. Dla Poczty Polskiej – bo nie sprzeda znaczka. Pomijam takie drobiazgi jak szybkość dostarczenia dokumentu i możliwość błyskawicznej weryfikacji czy dotarł do odbiorcy.
Okazuje się jednak, że prostota i zdrowy rozsądek są niektórym solą w oku. Wczoraj napisał do mnie w tej sprawie Wojciech Małota. Przeczytałem, popieram zainicjowaną przez niego akcję i wszystkich innych zachęcam do tego samego.




Zamów sześciotygodniowy


Prowadzisz własną firmę albo myślisz o jej założeniu? Chciałbyś, żeby poza satysfakcją i obowiązkami dawała ci też pieniądze? Wpadnij w środę (23.06.2010) o 18.00 do księgarnio–kawiarni Nalanda przy pl. Kościuszki 12 we Wrocławiu. Będę tam opowiadał o praktyce efektywnego zarządzania małą działalnością gospodarczą. Szczegóły tutaj:
Im wyższa cena, tym mniejszy popyt na dany towar lub usługę. Od tego podstawowego prawa mikroekonomii są jednak odstępstwa. Kiedy drożeje żywność, ubożsi konsumenci kupują np. więcej chleba (paradoks Giffena), bo można nim napełnić żołądek taniej niż innymi artykułami spożywczymi. Z drugiej strony: niektóre dobra luksusowe, np. dzieła sztuki, nie cieszyłyby się tak dużym wzięciem, gdyby nie bardzo wysoka cena (efekt Veblena).
Ostatnio mam często do czynienia z bankami i zdarza się, że nie do końca rozumiem 

