„Branża Dziecięca” na Święta
Kiedyś prezydent Lech Wałęsa chciał budować w Polsce drugą Japonię. Całkiem niedawno, walcząc o zwycięstwo swojej partii w wyborach parlamentarnych, Donald Tusk obiecywał nam drugą Irlandię. W najnowszej „Branży Dziecięcej” (nr 6/2009) rzucamy lepszy pomysł. Zostańmy drugą Hiszpanią!
Kraj, do którego często byliśmy porównywani kandydując do Unii Europejskiej, wyprzedza takie kraje jak Niemcy, Wielka Brytania, Francja czy Włochy, a nas bije na głowę.




Zamów sześciotygodniowy e–kurs, który ułatwi Ci zastosowanie wiedzy z książki w praktyce i pomoże osiągać coraz lepsze wyniki!



Z pustego i Salomon nie naleje. Jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz. Umiesz liczyć, licz na siebie. Każde z tych powiedzeń dobrze pokazuje, dlaczego niektóre sklepy dziecięce cieszą się powodzeniem, a do innych klienci wchodzą tylko wtedy, gdy pada deszcz.
Rozmawiałem ostatnio z właścicielem trzech dużych sklepów dziecięcych o konkurencji, która otworzyła się u niego w mieście. – Nie mają nic, czego my byśmy nie mieli – skwitował. – Więc po co klienci mają do nich jeździć. Gdyby pokazali coś nowego, oryginalnego, wtedy może bym się stresował.
Choć światowy kryzys coraz mocniej daje nam się we znaki, to jeżeli chodzi o dynamikę branży zabawkarskiej w 2008 r. i tak ciągle byliśmy wyspą szczęśliwości. Sprzedaż zabawek rosła u nas zdecydowanie szybciej, niż w innych krajach Starego Kontynentu.
Zamykamy pierwszy rok istnienia „Branży Dziecięcej” i… zaczynamy rok 2009. Jaki będzie? Poprosiliśmy o opinie trzy osoby, które doskonale wiedzą, co w trawie piszczy. Specjalnie dla naszych czytelników prognozują: Prezes Polskiego Stowarzyszenia Branży Zabawek i Artykułów Dziecięcych Robert Podleś, Patrycja Wereśniak z NPD Group i Piotr Kozak z LEGO.
To już drugi wpis dzisiaj, ale nadrabiam zaległości po dwutygodniowej przerwie ;) Ostatnie dni, jak zwykle przy okazji zamknięcia kolejnego numeru