W oparach absurdu
Sobota wieczór. Dzwoni telefon.
– Dzień dobry, korzystał pan z infolinii firmy X (tu pada nazwa sieci telewizji kablowej). Czy mogę zadać kilka pytań na temat jakości obsługi?
– Ale ja ostatnio kontaktowałem się z tą infolinią bardzo dawno temu i nic już nie pamiętam.
– To nic nie szkodzi, może jednak spróbujemy, to tylko kilka pytań…
Na początek panią „badającą poziom satysfakcji klientów” interesują moje „ogólne preferencje”. Mam ocenić w skali od 1 do 5, czy samo korzystanie z infolinii jest dla mnie wygodną formą kontaktu z firmą (skoro korzystałem, to chyba oczywiste, że dam 5), czy ważny jest dla mnie czas oczekiwania (a dla kogo nie jest? daję 5) i kompetencje telefonicznych konsultantów (rzecz jasna: 5).
Łatwą część mamy za sobą. Teraz dopiero się zacznie :)
– Czy dzwoniąc na infolinię firmy X miał pan problem z dodzwonieniem się?
– Nie mam bladego pojęcia. Nie pamiętam.
– Ale w końcu się pan dodzwonił, czyli się udało. Więc może wpiszę 4?
– Skoro pani tak uważa.
– W porządku. Czy czas oczekiwania był według pana odpowiedni?
– Nie wiem. Nie pamiętam.
– Czyli możemy założyć że tak, bo inaczej pewnie by pan zapamiętał?
– Nie wiem, dzwonię na różne infolinie. Zdarzało mi się już czekać na rozmowę nawet po kilkanaście minut, ale nie pamiętam teraz, czy chodziło o firmę X czy Y.
– To ja wpiszę 4. A czy był pan zadowolony z kompetencji konsultantów?
– Gdybym pamiętał, to bym pani powiedział. Ale niestety nie wiem.
– To może tu też wpiszmy 4. Bardzo dziękuję za pomoc i życzę miłego wieczoru!
Ta historia wydarzyła się naprawdę niecałą godzinę temu. Nie wiem kto wymyślił tę ankietę. Nie wiem też, kto ją przeprowadzał. Wiem tylko, która frajerska firma zapłaci za te – pożal się Boże – badania marketingowe.
Chcesz dostawać powiadomienia o nowych wpisach? Dołącz do subskrybentów.
Aby usunąć swój adres z listy wysyłkowej kliknij tutaj.

Blipnij o tym wpisie!
Dodaj komentarz