Mała Wielka Firma

Podcast #40: Negocjacje

Negocjowanie kojarzy się z grą o dużą stawkę, w której dwa okopane na swoich pozycjach zespoły starają się tak zmanipulować przeciwników, żeby – jak to zwykle w grach – zwyciężyć. Jednak najlepsze rezultaty przynoszą negocjacje, w których wygrywają obie strony. O tym właśnie rozmawiamy w tym odcinku podcastu „Mała wielka firma”. Za propozycję tematu dziękujemy Marcinowi, czekamy na kolejne podpowiedzi ;–)

 
 
kontestacjaPodcastu „Mała wielka firma” możesz też słuchać w radiu Kontestacja.

Chcesz dostawać powiadomienia o nowych wpisach? Dołącz do subskrybentów.
Aby usunąć swój adres z listy wysyłkowej kliknij tutaj.

Blipnij o tym wpisie!

Zobacz też:

Komentarze: 7

  1. Tomek Lach | 2-11-10 | Odpowiedz

    Wśród kilku ostatnich odcinków ten zdecydowanie najciekawszy – jak dla mnie temat możecie kontynuować jeszcze przez co najmniej jeden podcast :)

  2. Marek Jankowski | 2-11-10 | Odpowiedz

    @Tomek Lach: A jaki konkretnie element negocjacji najbardziej Cię interesuje? Może masz jakieś konkretnie pytania z nimi związane?

  3. Marcin | 2-11-10 | Odpowiedz

    @Marek Jankowski: To się dopiero nazywa podejście do słuchacza na najwyższym poziomie:) Bardzo fajny odcinek…Podobno najważniejszą kwestią w negocjacjach jest solidne przygotowanie oraz skupienie się na celach, a nie na pozycjach.

  4. Marek Jankowski | 2-11-10 | Odpowiedz

    @Marcin: No i wygadałeś… Teraz już nikt nie będzie słuchał ;–P

  5. Pendowski | 5-11-10 | Odpowiedz

    ano dlugo moznaby. sluchajac podcastu dopiero zdalem sobie sprawe jak czesto w przeszlosci (zmadrzalem) wpadalem w owa pulapke negocjacji z samym soba. ale spojrzalbym na to z drugiej strony – bardzo nie lubie sie targowac i tym samym staram sie odwdzieczac reszcie swiata – tzn. podajac cene pewnej uslugi czy produktu staram sie podawac rzeczywiscie tyle ile chcialbym w danym momencie zarobic. sa jednak osoby, ktore lubia sie targowac zawsze i wszedzie – nawet kupujac olowek w sklepie probowaliby wytargowac rabat, do tego dochodza wlasnie negocjacje, ktore nie maja specjalnie sensu dla zadnej ze stron, jezeli spotkamy sie, ja podam cene, a klient zgodzi sie od razu – wiec chcial nie chcial – trzeba negocjowac.
    czy w takim razie nalezaloby, jezeli wiemy, ze klient moze chciec negocjowac – podawac z gory nierealna, zawyzona, zeby bylo z czego zejsc (lub np. ograniczyc zakres uslugi, zeby moc w negocjacjach cos dorzucic) czy jednak powinnismy trzymac sie realnej ceny (oczywiscie wiem, ze ta moze byc rozna – mozna zarobic na czyms wiecej i mniej) i starac sie przekonac do jej zasadnosci?

  6. Jaśko | 7-11-10 | Odpowiedz

    Problemem są negocjacje z samym sobą czyli wykonywanie usług dla znajomych (lub klientów z którymi się zaprzyjaźniamy). Podaliście przykład, żeby rozdzielać negocjacje od wycen na 2 osoby. A co jeśli firma jest jednoosobowa lub szef+pracownik (który nie jest od wycen)? Jak samemu sobie radzić z takimi sytuacjami? Chyba sprawa jest jak nie dopuścić to tych wewnętrznych rozterek, ale może się mylę. Czasem stoję przed wyborem „powiem znajomemu za dużo to się obrazi, a nie chce stracić tej znajomości. Pomógł mi kilka razy”
    Kolejna sprawa to właśnie poruszona sprawa „nabywania wprawy i wiedzy” w rynku usług. Kiedyś przykładową stronę robiliśmy 2 tyg, a teraz robimy w 2 dni. Powinniśmy ją wycenić tak samo jak na początku. Ale klient który miał już z nami do czynienia uzywa argumentów „tyle pieniędzy? przeciez to zajmie tylko 2 dni. To nie jest dużo roboty”. Mozna celowo „wydłużać” czas wykonania usługi ale nie zawsze jest to możliwe. Zwłaszcza jeśłi usługę wykonuje się cyklicznie i istotny jest czas jej wykonania. Klient chce płacić mniej bo uważa że zajmuje to mniej pracy. Czy taki „dlugterminowy” klient jest już stracony dla nas, nie podniesiemy ceny bo zbija to argumentem „zajmuje ci to mniej czasu, dlaczego chcesz wiecej pieniedzy”? Na razie odbijam piłeczkę, że jest szybciej bo angażuję w to inne osoby, jednak ten argument nie robi wrażenia, nie ma jakichkolwiek ustępstw z drugiej strony. Te nasze „negocjacje” trwają już kilka miesięcy i stoją w martwym punkcie. Jak w waszym przykładzie: jak już jest praca i jakies pieniadze to moze lepiej tego nie ruszać :) Uważam, że błędem jest dawanie klientowi gratis usprawnień wspólnej pracy. Chyba powinienem dać mu wybór: zobacz można robić szybciej – ty masz wiecej czasu, ale to będzie kosztować. Moim błędem było danie tego za darmo, a wtedy chyba powrotu – zeby zapłacił –już nie ma. Droga redakcjo, co radzicie? :)

  7. Marek Jankowski | 8-11-10 | Odpowiedz

    @Jaśko: O wydłużaniu i skracaniu czasu wykonania usługi (i związanymi z tym pieniędzmi) możesz przeczytać m.in. w książce „Mała wielka firma” ;–) Ale w jednym z najbliższych odcinków też poruszymy ten temat. Jeżeli ktoś jeszcze ma jakieś negocjacyjne pytania, to śmiało.

Dodaj komentarz