Mała Wielka Firma

Konkurent twoim sprzymierzeńcem?

handshakeWiele osób uważa, że konkurencja to wróg. I często jest tak, że firmy sprzedające to samo na tym samym terenie zwalczają się nawzajem. Ale bywa też zupełnie odwrotnie.

Wielki Bazar w Stambule. Na tym ogromnym targowisku pod dachem, na setkach stoisk można kupić tureckie pamiątki. Trudno znaleźć miejsce, gdzie konkurencja jest większa. Jednak właśnie dlatego, że sprzedawców jest tam tak wielu w jednym miejscu, Wielki Bazar jest obowiązkowym punktem wszystkich przybywających do miasta wycieczek. Każdego dnia zostawia tam pieniądze wiele tysięcy turystów.

Rozmawiałem kiedyś z właścicielem pensjonatu w Kotlinie Kłodzkiej. Sprowadził się tam z drugiego końca Polski i był zaskoczony, że inni właściciele podobnych obiektów wydają pieniądze wyłącznie na promowanie samych siebie, a nie całego miasta jako ośrodka wypoczynkowego.

– Przecież turysta nie jedzie na wakacje po to, żeby siedzieć w pokoju. Interesują go atrakcje w okolicy – mówił. – Jeżeli nie wypromujemy miasta i okolicy, to nie ściągniemy tutaj turystów. A w popularnych kurortach to klienci szukają miejsc do spania, a nie odwrotnie!

Zamiast promować hotel tam, gdzie nikt nie przyjeżdża, warto zastanowić się nad korzyściami ze współpracy z innymi firmami.

Kolejny przykład z branży turystycznej. Właściciele pensjonatów z małej miejscowości na polsko–czeskiej granicy dogadali się na „wymianę atrakcji”. Jeden ma konie z sańmi, więc robi kuligi. Drugi zainwestował w salę bilardową. Trzeci urządził u siebie mini–zoo. Żaden w pojedynkę nie udźwignąłby takich inwestycji. A tak, polecają sobie nawzajem klientów i dzięki temu zarabiają potrójnie.

Znam szkołę językową, która daje swoim słuchaczom karty rabatowe. Upoważniają one do zniżek w kinie, w teatrze, na basenie i w sieci pizzerii. Wszystkie te miejsca chętnie zgodziły się na taki układ, bo dzięki takiej niewielkiej zniżce klient szkoły językowej (czyli z założenia osoba aktywna, inwestująca w siebie) ma szansę zostać również ich stałym klientem.

Bardzo dobrze działa też wzajemne polecanie sobie klientów na pokrewne produkty i usługi. Jeżeli sprzedajesz wyposażenie dziecięcych pokoików, Twoi klienci mogą potrzebować też malarza lub tapeciarza. Jeżeli oferujesz foteliki samochodowe, będą wdzięczni gdy polecisz im sklep z zabawkami odpowiednimi na długą podróż.

Inne firmy, również te działające w tej samej branży, mogą być sprzymierzeńcami. Ważne jest jednak, aby był to układ, w którym obie strony korzystają mniej więcej w tym samym stopniu. Jeżeli jeden z partnerów dojdzie do wniosku, że daje drugiemu więcej niż sam otrzymuje, to koniec udanej współpracy.

W największych polskich miastach pojawiają się coraz to nowe galerie handlowe. W większości z nich jest przynajmniej kilkadziesiąt sklepów z odzieżą i kilkanaście restauracji. Ich właściciele płacą tam ogromne czynsze między innymi za to, żeby być blisko swoich konkurentów. Powariowali? Nie. Dobrze wiedzą, że jeżeli klient nie znajdzie w sklepie za ścianą tego, czego szuka, przyjdzie do nich.

Chcesz dostawać powiadomienia o nowych wpisach? Dołącz do subskrybentów.
Aby usunąć swój adres z listy wysyłkowej kliknij tutaj.

Blipnij o tym wpisie!

Zobacz też:

Brak komentarzy

Nikt tego jeszcze nie skomentował.

Dodaj komentarz