Ile kosztuje wstręt?
Im grubszą masz skórę, tym większa szansa, że twoja firma będzie zarabiać. Jeżeli jesteś zbyt wrażliwy, wstydliwy albo nieśmiały, będziesz miał pod górkę. Zamiast zrobić samemu to, co trzeba, będziesz zwlekał, szukał wymówek albo płacił komuś, kto zrobi za ciebie to, czego sam nie chcesz.
Przekonałem się o tym, obserwując pewnego dnia przetykanie muszli w toalecie. Ale po kolei.
W mojej poprzedniej firmie, którą kierowałem razem ze wspólnikiem, zatkała się toaleta. Wielokrotne spłukiwanie wody i przepychanie szczotką nie pomagało. Zadzwoniliśmy do właściciela. Nie było łatwo go złapać, ale po kilku dniach się udało. Powiedzieliśmy mu, w czym problem. Zapowiedział, że przyjedzie i zobaczy co da się zrobić.
Tu mały komentarz, żeby pokazać kontekst sytuacji. Właściciel budynku miał około 40 lat. Nie jestem ekspertem od męskiej urody, ale jestem pewien, że wśród kobiet uchodził za ciacho. Inteligentny, zadbany, dobrze ubrany. Jeździł terenowym BMW.
Przyjechał i poszedł z nami do toalety. Spróbował spuszczania wody i przetykania szczotką. Bez skutku.
Ja w tym momencie wezwałbym hydraulika. Ten przyjechałby pewnie następnego dnia, rozwiązał problem i skasował 50 złotych. Czas szczególnie nas nie gonił, bo obok była druga, czynna toaleta. Wyłączenie pierwszej było uciążliwe, ale bez przesady.
Co zrobił właściciel budynku? Zakasał rękawy, włożył rękę do muszli i wyciągnął stamtąd kulę z ręczników papierowych, którymi ktoś zatkał odpływ. Cała nieprzyjemna operacja zajęła mu góra 5 sekund (plus mycie rąk). W ciągu 5 sekund zaoszczędził 50 złotych.
Zrozumiałem wtedy, dlaczego to ja u niego wynajmuję powierzchnię za 10 tysięcy złotych miesięcznie, a nie odwrotnie. Coś się wtedy zmieniło w moim myśleniu o wydawaniu pieniędzy. Przestałem się dziwić, że tak często finansowy sukces odnoszą ludzie, którzy nie są przesadnie wyrafinowani. Wystarczy przecież opanować proste równanie: „zysk = przychód – koszt”.
Chcesz dostawać powiadomienia o nowych wpisach? Dołącz do subskrybentów.
Aby usunąć swój adres z listy wysyłkowej kliknij tutaj.

Blipnij o tym wpisie!
Paweł Tkaczyk | 4-08-09 | Odpowiedz
W tym czasie jeden hydraulik umarł z głodu ;–)
Piotr / savek | 4-08-09 | Odpowiedz
Czytając to zajadałem się obiadokolacją ;) Ale prawdę mówiąc daje to do myślenia. :)
Pobe | 4-08-09 | Odpowiedz
Skojarzyło mi się z tym, co kiedyś usłyszałem na szkoleniu:
Dobrego szefa poznasz po tym, że z chęcią zastąpi nawet sprzątaczkę.
Bartłomiej Dymecki | 4-08-09 | Odpowiedz
To rękawic gumowych nie założył? ;–) A na poważniej: sądzę, że znaczenie ma skala o jakiej mówimy. Musimy dobrze zrozumieć, kiedy warto coś zrobić samemu, a kiedy lepiej to zlecić. Może kiedyś poruszycie temat w podcaście?
Marcin | 4-08-09 | Odpowiedz
U mnie sytuacja w poprzedniej firmie była podobna. Rzecz również działa się w toalecie:))) (jakaś moda czy co?) Chodziło o żarówkę. Stara kamienica, pięknie odnowiona, sufit na wysokości 3,40 m. W toalecie było ciemno przez 1,5 tyg. Dopiero po tym czasie przyszedł właściciel budynku – Pan, który oświecił brzydszą płeć (w toalecie damskiej było światło). Wniosek z Twojej historii jest bardzo trafny. Zgadzam sie z Bartłomiejem, że warto poruszyć temat „kiedy warto coś zrobić samemu”. Wierzę, że uda Wam się to zaprezentować w ciekawej formie. Achaa.. przy okazji: w zeszłym tygodniu kupiłem „Małą Wielką Firmę”, połknąłem w przeciągu kilku godzin (czytałem w pracy:P) i powiem krótko: było warto, bo zacząłem inaczej patrzeć na swoją firmę. Pozdrawiam.
Marek Jankowski | 5-08-09 | Odpowiedz
Bartłomiej Dymecki: Nie założył. Twardziel :–) Skala problemu ma znaczenie, ale to rzeczywiście obszerniejszy temat i na pewno ruszymy go w jednym z kolejnych odcinków podcastu.
Marcin: Cieszę się, że książka Ci się podobała. A co do historii z żarówką – rodzi nam się wniosek na miarę ekonomicznego Nobla: „Pokaż mi firmową toaletę, a powiem ci, jakim jesteś szefem” ;–)
shrew | 6-08-09 | Odpowiedz
Fakt, że nie założył rękawiczek, pozwala wyciągnąć kolejne wnioski na temat osoby, podejścia do życia czy biznesu. Ale może to tylko nadinterpretacja mojego umysłu.
SiliconMind | 6-08-09 | Odpowiedz
Rzeczowe pytanie Żony: „No właśnie, a ty włożyłbyś rękę do kibla? Nie swojego, bo to jest istotne.” :)
Orest Tabaka | 6-08-09 | Odpowiedz
Shrew:
Tak z ciekawości, jakie to wnioski można wyciągnąć?
Pozdrawiam radośnie,
Orest
SiliconMind | 6-08-09 | Odpowiedz
@Orest Tabaka
A na przykład „białe rękawiczki” albo „aksamitne rękawiczki” czy „robota w rękawiczkach” coś ci mówią? :)
Orest Tabaka | 6-08-09 | Odpowiedz
SiliconMind:
Coś mi mówią, ale nie wiemy czy o tym pomyślała Shrew. Dlatego pytam Shrew jakie jeszcze wnioski można wyciągnąć poza tymi, które są już w poście.
Pozdrawiam radośnie,
Orest
czytajdłowy | 6-08-09 | Odpowiedz
nie „twardziel”, a : hardkor ;]
pozdrawiam :)
w77r | 6-08-09 | Odpowiedz
Od dziś będe sam instaował Windows Vista !!! Przezwycięże wstręt ! Brawo
;) | 6-08-09 | Odpowiedz
ale glupoty … kochany wlasciwiel budynku pewnie nie dorobil sie na niego grzebiac w gownie … tendencyjny teks
Michał Pasternak | 6-08-09 | Odpowiedz
Chyba jednak trzeba wypośrodkować; ja znam całe mnóstwo przykładów, kiedy wyolbrzymiona do granic absurdu opcja „zrób to sam” zruinowała komuś życie/zdrowie lub zarobek lub jedno i drugie :–)
twisla | 6-08-09 | Odpowiedz
zapieprzam na różnych kiblach, sprzątam, spawam, robię stolarkę i milion różnych innych czynności, nie boję się niczego, ale jestem wrażliwy i nie potrafię oszukiwać… jestem niesamowicie biedny. zgadzam się z autorem tekstu:).
pozdrawiam
gość | 7-08-09 | Odpowiedz
K***a, w dyche! Bardzo życiowe.
Anonymous | 8-08-09 | Odpowiedz
P.S. TO PRAWDA.
Pozdro z joe dla polaczków biedaczków.
shrew | 10-08-09 | Odpowiedz
@Orest, sądzisz, że gdyby ten człowiek miał firmę sprzątającą, to zapewniłby ludziom właściwe środki do pracy np. rękawiczki do sprzątania w toaletach? W mojej ocenie nie, bo powiedziałby pewnie: „Pani, co mi tu Pani pier**li, ja włożyłem do kibla rękę bez rękawiczek i żyję, a Szanownej Paniusi rękawiczki do pracy potrzebne”. :)
Orest Tabaka | 10-08-09 | Odpowiedz
Shrew:
Nie wiemy co zrobiłby ten Pan mając taką firmę. Byłem ciekaw o czym pomyślałaś :) Dzięki!
Pozdrawiam radośnie,
Orest
shrew | 10-08-09 | Odpowiedz
@Orest, tu nie chodzi tylko o w/w branżę. Idąc dalej – to może (ale nie musi! – żeby było jasne) przekładać się też na inne branże np. ma biuro rachunkowe. I np. nie kupi pracownikowi lepszego monitora albo nowych segregatorów, bo uzna, że nie są potrzebne i z obecnymi dadzą sobie radę, skoro jemu do przepchania toalety też nie był potrzebny żaden sprzęt.
Inaczej mówiąc tę sytuację przeniosłam na grunt bardziej psychologiczny, czyli że taki człowiek może (ale nie musi) mieć pewne podejście do świata i w innych sytuacjach może to wcale nie być na plus.
Marek Jankowski | 10-08-09 | Odpowiedz
shrew: Zgadzam się, takie podejście niekoniecznie jest przyjazne dla otoczenia. Ale nowe segregatory kosztują, nie mówiąc już o monitorze. Czyli zasada się sprawdza: im mniej przejmujesz się innymi, tym więcej masz w kieszeni…
shrew | 10-08-09 | Odpowiedz
@Marek, nie wiem, jak zinterpretować „…”.
Jeśli wolisz, żeby pracownik robił coraz więcej przerw, szedł do komputera najdłuższą drogą, chodził na zwolnienie z powodu chorób oczu, to ok. Ja wolę wymienić wysłużony sprzęt i tym samym pokazać, że szanuję swojego człowieka.
Przy czym nie mówimy tutaj o kaprysach, tylko normalnych standardach, czyli monitor ma 10 lat oraz że do pewnych czynności ludziom potrzebne są rękawiczki lub okulary ochronne.
Jeśli ten człowiek wobec siebie nie stosuje standardów, to dlaczego miałby stosować go wobec pracowników?
Orest Tabaka | 10-08-09 | Odpowiedz
Shrew:
Mogło być też odwrotnie. Facet nie mając pod ręką sprzętu i rękawiczek pomyślał, że tak być nie może aby Marek miał niedogodności związane z zapchaną toaletą i zabrał się do działania zapewniając Markowi przyzwoite warunki pracy :) Generalnie mam sporą wiarę w innych ludzi i bardziej widzi mi się to podejście :)
Pozdrawiam radośnie,
Orest
Marek Jankowski | 10-08-09 | Odpowiedz
shrew: Im lepsze warunki zapewniasz swoim pracownikom, tym większe koszty ponosisz. Przynajmniej teoretycznie, bo może się okazać, że na rekrutację wydasz więcej.
Kiedyś uważałem, że pracownikom należy zapewnić optymalne warunki. Dziś myślę, że warunki te nie powinny przeszkadzać im w codziennej pracy. Jeżeli ktoś ma wygodne krzesło, to nie ma sensu kupować nowego tylko po to, żeby lepiej harmonizowało z kolorem nowego biurka. Ale jeżeli jego praca polega na telefonowaniu i kabel w telefonie będzie trzeszczał przy co drugiej rozmowie, trzeba szybko go wymienić.
Opisując przypadek z zatkaną toaletą nie myślałem o relacjach z pracownikami (choć możliwe, że psychologiczny związek, o którym pisałaś, rzeczywiście zachodzi). Chodziło mi raczej o podejście właściciela do kosztów w firmie w ogóle. Przykład z ostatnich dni. Mamy stolik dla gości (bardzo rzadko używany), potrzebujemy identycznego stolika pod komputer. Kiedyś po prostu kupiłbym drugi stolik i z głowy. Dziś wystarczy mi jeden: na co dzień stoi na nim drukarka, a kiedy mają przyjść goście, drukarka chwilowo wędruje na biurko i jest na czym postawić kawę.
Na co dzień wszyscy działamy schematycznie. Potrzebuję stolika, to go kupuję. Zatkała się toaleta, dzwonię po hydraulika. Ale czasem wystarczy minimalny wysiłek umysłowy, żeby niepotrzebnie nie wydawać pieniędzy (pomijam tę nieszczęsną gumową rękawiczkę, którą gość faktycznie mógł włożyć). To jest moja interpretacja „…” :–)
shrew | 10-08-09 | Odpowiedz
@Marek, dzięki wielkie za wyjaśnienie.
bibi88bibi | 9-10-09 | Odpowiedz
Hehe, no tak to już jest :) Uczymy się w końcu od lepszych.
peyto | 8-11-09 | Odpowiedz
Prawda jest taka: co z tego, że założyłby rękawiczki? Rękawiczka ma długość 30 cm (pomijam takie do odbierania porodu cielaka :) ) a odpływ w toalecie dochodzi spokojnie do 50 cm. A więc i tak by zamoczył ręce i tak. Widocznie miał doświadczenie. Na dodatek zaoszczędził na rękawiczkach.
Oczywiście jakby miał 30 kibelków do wyczyszczenia to by wezwał pomoc. Własny czas trzeba cenić. Ale tu skoro już przyjechał to podjął zdroworozsądkową decyzję.
Epoka | 30-12-09 | Odpowiedz
Jak mawiają, żadna praca nie hańbi i jak widać człowiek wyszedł również z tego założenia. W sumie podziwiam go za taką postawę (pomijam fakt zachowania zasad higieny), bo iluż z biznesmenów poszłoby jego śladem? Jak mniemam, nie byłoby ich wielu, a zdecydowana większość raczej naśmiewałaby się z jego poczynań.
Tomek Komercyjny | 11-01-10 | Odpowiedz
Dziwie się temu biznesmenowi. Szczególnie, że można w minutę wymyślić co najmniej 10 sposobów jak przetkać toaletę bez jej dotykania. wymieńmy cztery z brzegu :)
metoda 1. wieszak z drutu prostujemy i robimy świder. koszt 3 złote.
metoda 2. robimy kaptur na całą toaletę np. z prezerwatywy, worka. tworzymy podciśnienie i wypychamy wszystko do środka. koszt 0,1pln
metoda 3. wlewamy tzw. kreta ( na pewno jakiś środek czyszczący tam był ) i czekamy 30minut.
metoda 4. wyciągamy z kieszeni poradnik dilberta i szukamy procedury pt ‚ jak znaleźć frajera, który zrobi coś za nas’ ;)
ja | 7-04-11 | Odpowiedz
niestety, ale czym lepsze stworzymy warunki pracy dla ludzi, tym większe mają wymagania… i tym bardziej są niezadowolenie, ale to taka nasza polska natura…