Dlaczego przedsiębiorcy segregują śmieci?
Jakiś czas temu miałem okazję uczestniczyć w rozmowie dwóch przedsiębiorców, prowadzących swoje firmy od kilkunastu lat. Okazało się, że obydwaj w domu segregują śmieci.
Przypuszczam, że ma to związek z tym, że są to ludzie na poziomie, robiący międzynarodowe interesy i ich świadomość odnośnie potrzeby ochrony środowiska jest zapewne większa niż tzw. „statystycznego Polaka”. Ale jest coś jeszcze w mentalności osób majętnych, co sprawia, że podobne zachowania zdarzają im się częściej.
Stare porzekadło mówi: „Oszczędnością i pracą ludzie się bogacą”. Przedsiębiorcy, którzy dopiero zaczynają budować swoje firmy, bardzo często są oszczędni. Wynika to jednak nie tyle z wyboru, co z konieczności. Na początku zwykle nie ma jeszcze zbyt wielu klientów, jest za to mnóstwo „sępów”, którym musimy płacić albo usiłują nas do tego namówić.
Z czasem firma rozwija się i stać cię na coraz więcej. Co wtedy robisz? Zaczynasz wydawać pieniądze. Zamiast napisać do klienta maila, co nic nie kosztuje, zapraszasz go na obiad. Zamiast jechać na spotkanie do innego miasta tanim pociągiem, wsiadasz w samochód i planujesz nocleg. Zamiast szukać niedrogiego pensjonatu, śpisz w czterogwiazdkowym hotelu. Przecież kiedyś w końcu trzeba odkuć się za chude lata, kiedy każdą zarobioną złotówkę musiałeś inwestować w firmę. Po to były te wszystkie wyrzeczenia, żeby mieć teraz trochę przyjemności z życia.
Nie ma nic złego w wydawaniu pieniędzy. Często zauważam jednak, że ludzie zamożni robią to trochę inaczej niż opisałem wcześniej. Wygląda na to, że mają… lepszą pamięć.
Kiedy twoja firma zaczyna zarabiać, bardzo szybko zapominasz, jak ciężko było ci wcześniej. Stać cię na więcej, więc wydajesz więcej. „Co to jest tysiąc złotych” – mówisz. Nie pamiętasz już, jak wiele znaczył dla ciebie ten tysiąc jeszcze kilka lat temu. Inaczej postrzegasz wartość pieniądza, choć ona (pomijając inflację) wcale się nie zmieniła.
Ludzie, którym udaje się zgromadzić majątek, cenią każdą złotówkę tak samo, jak na początku. Są oszczędni, a niekiedy wręcz skąpi. Do tego stopnia, że gdy płacą za przejazd autostradą, nigdy nie zapominają zachować paragonu, który umożliwia im zmniejszenie podatku o kilkadziesiąt groszy. Podróżując służbowo nie śpią w drogich hotelach, jeżeli wygodne łóżko i czystą łazienkę mogą znaleźć taniej. Zadrukowują papier z obu stron. Segregują śmieci, bo jest to zgodne z ich przekonaniem, że wyrzucanie czegoś, co może zostać jeszcze użyte, jest nierozsądne.
Czy to znaczy, że się umartwiają? Że nie korzystają z pieniędzy, które udało im się zgromadzić? Nic podobnego. Właśnie o to chodzi: nie wydają niepotrzebnie, tylko korzystają. Dzięki temu, że świadomie decydują o swoich wydatkach, stać ich na to, żeby na przykład spędzić urlop na polach golfowych w Dubaju, wyskoczyć do Londynu na mecz Chelsea z Manchesterem albo przemierzyć na harleyu Stany Zjednoczone. Czy dla takich przyjemności nie warto wyrobić w sobie nawyku oszczędzania?
Chcesz dostawać powiadomienia o nowych wpisach? Dołącz do subskrybentów.
Aby usunąć swój adres z listy wysyłkowej kliknij tutaj.

Blipnij o tym wpisie!
selihel | 6-08-10 | Odpowiedz
Zauważyłem też inną ciekawą cechę, która odróżnia ludzi naprawdę zamożnych od tych „przy kasie”, otóż zazwyczaj człowiek, który się dorobił większych pieniędzy albo w krótkim czasie udało mu się je zgromadzić (wygrana na loterii, spadek itp.) próbują pokazać wszystkim w koło jacy są bogaci: obwieszają się łańcuchami, płacą tylko gotówką, którą noszą przy sobie zwiniętą w pokaźny bloczek i ogólnie są piękni i gładcy, a ludzie naprawdę zamożni, których stać na wszystko w ogóle nie przykładają do tego wagi. Byłem kiedyś świadkiem skrajnej sytuacji: serwisowałem samochód w salonie Jaguara w Warszawie i w związku z tym, że była to szybka akcja, poczekałem na miejscu. W pewnym momencie przyszedł starszy jegomość ubrany jak bezdomny w brudnym dresie, podartych nikach i zarośnięty. Zaczął się kręcić koło XKR i podpytywać obsługę o wyposażenie itp. i po jakiś 10min rozmowy od niechcenia powiedział „no to może go wezmę jak tak”. Szczerze mówiąc byłem w szoku, że facet wyglądający na żebraka ot tak wydał jakieś 500 tyś. zł. Nigdy nie oceniałem nikogo po wyglądzie, ale ta sytuacja sprawiła, że wygląd jest ostatnią rzeczą, na którą zwracam uwagę u drugiego człowieka.
Baart | 24-09-10 | Odpowiedz
Święte słowa. Miałem podobne sytuacje podczas pracy z klientami. Ci niepozorni bardzo często czymś zaskakiwali.
BLONDYNKA | 15-10-11 | Odpowiedz
KURCZE,Z KAD U TAK MLODEGO CHLOPAKA TYLE MADROSCI?FAKT…CZLOWIEKA NIE OSADZA SIE PO WYGLADZIE. SA INNE WARTOSCI. TRZEBA PATRZEC NA SERCE….