By żyło się lepiej…
Jeżdżąc po Warszawie (czytaj: stojąc w warszawskich korkach) usłyszałem w radiu, że w przyszłości stolica planuje wprowadzenie opłat za wjazd do centrum. Mogą one wynieść jednorazowo nawet 10 złotych. Oczywiście wszystko dla dobra obywateli. Trzeba będzie płacić, więc kierowcy–kutwy nie będą pchać się pod Pałac Kultury i tym, którzy zapłacą, będzie się jeździć przyjemnie – główkują urzędnicy. Jest to mniej więcej taki sposób myślenia: kierowcom jest źle, więc dołóżmy coś, co jeszcze trochę da im w kość, wtedy będzie lepiej. Błyskotliwe!
Nie jest to jedyny dowód na to, że „góra” nie ma pomysłu, co zrobić z coraz większą liczbą aut na drogach, których powierzchnia niestety powiększa się dużo wolniej. Jakieś 2 tygodnie temu usłyszałem, że rząd chce zainwestować w kolejne fotoradary. Bo po zainstalowaniu ich przy krajowej „ósemce” spadła liczba wypadków. Chyba wszyscy pamiętamy, jak pod koniec rządów PiS–u identyczną koncepcję komentował z ironią lider ówczesnej opozycji Donald Tusk: „Tylko premier, który nie ma prawa jazdy, może mieć równie absurdalne pomysły, żeby zamiast budować nowe drogi – stawiać fotoradary”.
Ktoś zabrał prawo jazdy Tuskowi?
Chcesz dostawać powiadomienia o nowych wpisach? Dołącz do subskrybentów.
Aby usunąć swój adres z listy wysyłkowej kliknij tutaj.

Blipnij o tym wpisie!
Dodaj komentarz