Mała Wielka Firma

W pogoni za newsem

newsUsłyszałem wczoraj w radiu wiadomość, że Mattel wycofuje z rynku kolejną zabawkę, którą została pomalowana farbą z dodatkiem ołowiu. Dlaczego nie mówią jaka to zabawka? – pomyślałem. Gdybym był rodzicem, chciałbym to wiedzieć.

Są dwie możliwości.

Pierwsza, że zdaniem redaktora podanie nazwy zabawki – nawet w negatywnym kontekście – byłoby kryptoreklamą. W mediach publicznych lęk przed podaniem jakiejkolwiek nazwy własnej firmy lub produktu jest nieraz posunięty do granic absurdu.

Druga, że nazwa nie padła, bo w radiu brzmiałaby fatalnie. Brzmi ona „Go Diego Go Animal Rescue Boat”. I nie ma polskiego odpowiednika. Bo ta zabawka w ogóle nie jest sprzedawana w Polsce.

I tu dochodzimy do sedna.

Gdyby dziennikarz o tym powiedział, żaden słuchacz nie zastanawiałby się nad nazwą zabawki. Bo jeżeli problem dzieje sie gdzieś daleko za granicą, to nas nie dotyczy. Jeżeli nas nie dotyczy, to z reguły nas nie interesuje. Taka informacja jest dla nas nieciekawa. Więc w ogóle nie powinna znaleźć się na antenie.

Założę się, że dziennikarz świadomie przemilczał więc fakt, że sprawa nas nie dotyczy, żeby uczynić swój serwis bardziej atrakcyjnym. Niedawno głośno było o zabawkach Mattel wycofywanych z polskich sklepów, więc jeżeli znów coś jest „na rzeczy”, to można o tym powiedzieć. Bez wdawania się w zbędne szczegóły. Bo liczy się forma, nie treść.

Na tej samej zasadzie mógłbym stwierdzić, że mieszkam z człowiekiem, który potrafi ruszać nosem i śpiewa pod prysznicem religijne pieśni. Brzmi intrygująco? Pewnie bardziej niż to, że mieszkam z moją ukochaną Anią, która ma brązowe oczy. Oba zdania mogą być prawdziwe i opisywać dokładnie tę samą sytuację. Ale czy to znaczy, że obydwa równie wiernie odzwierciedlają rzeczywistość…?

Chcesz dostawać powiadomienia o nowych wpisach? Dołącz do subskrybentów.
Aby usunąć swój adres z listy wysyłkowej kliknij tutaj.

Blipnij o tym wpisie!

Zobacz też:

Brak komentarzy

Nikt tego jeszcze nie skomentował.

Dodaj komentarz