Odpust zupełny – gratis
Sobotnie popołudnie. Dzwonek do drzwi. – Kto to może być? – myślę. – Sąsiadka z dołu, którą znów zalałem? Sąsiedzi z naprzeciwka, u których czasem inkasent z gazowni zostawia faktury? Komornik? Zaraz, ale niby dlaczego miałby do mnie przyjść komornik?
Otwieram. Na korytarzu uśmiechnięta pani, na oko 45 lat, daje mi karteczkę. – Szczęść Boże! – mówi. No pięknie, świadkowie Jehowy! – przebiega mi przez myśl. Ale pani kontynuuje: Mam dla pana zaproszenie od księdza proboszcza na rekolekcje.
Dziękuję, biorę karteczkę, zamykam drzwi. Ulotka formatu A5, złożona na pół. Kolorowy papier, wydruk z laserówki. Na okładce napis: „Zaproszenie”. W środku krótki tekst podpisany przez proboszcza i terminy nabożeństw. – Całkiem profesjonalne – komentuje Ania.
Zawsze wydawało mi się, że Kościół jest instytucją, która z uporem godnym lepszej sprawy opiera się wszelkim nowinkom. Dziwiłem się, że mimo coraz bardziej powszechnych metod perswazyjnego oddziaływania, ciągle trzyma się form, o których wszyscy inni zapomnieli kilkanaście lat temu. I nie zmieniam zdania!
Ale pierwszy raz zauważyłem, że coś drgnęło.
Ciekawe, czy to oznacza trwałe przyspieszenie. Czy na wycieraczce przed drzwiami znajdę kiedyś ulotkę: „Zapraszamy na niedzielne nabożeństwo. Tylko w ten weekend bezstresowa spowiedź u misjonarza z Albanii, który nie zna ani słowa po polsku. Dla przystępujących do komunii – odpust zupełny gratis!”?
Chcesz dostawać powiadomienia o nowych wpisach? Dołącz do subskrybentów.
Aby usunąć swój adres z listy wysyłkowej kliknij tutaj.

Blipnij o tym wpisie!
Dodaj komentarz