Przystanek Okęcie
Niedawno kupowałem bilet na samolot do Kolonii, a wczoraj leciałem na targi do Warszawy. Dwa kierunki, dwa światy. Daleko nam jeszcze do cywilizacji.
Doświadczenie pierwsze, made in Germany. Z Wrocławia nie dolecisz do Kolonii bezpośrednio. Ale kiedy wpisałem te dwa miasta na stronie Lufthansy, wyświetliła się trasa z przesiadką we Frankfurcie. Tam mam się przesiąść z samolotu do pociągu.
Nie byłem wcześniej na tym lotnisku, więc zadzwoniłem do Lufthansy z pytaniem, czy będzie zorganizowany jakiś dojazd. – Pociąg odjeżdża bezpośrednio z lotniska, więc wystarczy tylko przejść z terminalu na peron – usłyszałem. Rzeczywiście, w Niemczech tak to wygląda. W zeszłym roku leciałem z Warszawy do Kolonii, na lotnisku wsiadłem do metra i po chwili byłem w centrum miasta.
Czy to nie logiczne, że po wyjściu z samolotu podróżny może kontynuować podróż do innego miasta pociągiem? I czy to nie wygodne, że Lufthansa sprzedaje mi bilet na całą podróż, zamiast powiedzieć „tam nie latamy” i odesłać do Deutsche Bahn?
Doświadczenie drugie, made in Poland. Lecę wczoraj z Wrocławia do Warszawy. Z Okęcia na Dworzec Centralny jest pół miasta (we Wrocławiu z lotniska na dworzec główny zresztą tak samo). Trudno. Na szczęście nie potrzebuję pociągu. Ale, zachęcony niemieckim przykładem, postanawiam sprawdzić stołeczny transport publiczny. Wsiadam w autobus 188 (odjeżdża sprzed drzwi terminalu) i jadę na Torwar. Jest dobrze.
Problem pojawia się, gdy ruszam w drogę powrotną. Podchodzę do przystanku i widzę podjeżdżający właśnie autobus linii 182 z wielkim napisem „Okęcie”. Wsiadam. Jadę. W pewnym momencie orientuję się, że autobus wcale nie wiezie mnie na lotnisko. Ale może taką pokręconą ma trasę? Niestety, nie. Dojeżdżam do końcowego przystanku, który naprawdę nazywa się „Okęcie” . Tyle, że znajduje się przy Al. Krakowskiej, przy płocie lotniska. Ale co mi po płocie? Ja chcę na terminal! Czyli parę kilometrów stąd…
Postoju taksówek w pobliżu nie zauważyłem. Gdybym był zagranicznym turystą, który nie zna miasta ani telefonów do korporacji taksówkowych, już bym dzwonił do domu, że nie zdążę na samolot. Bo lekkomyślnie zaufałem warszawskiemu ZTM–owi.
Ale czy z tej historii da się wyciągnąć jakieś biznesowe wnioski?
Legenda związana z powstaniem „Super Expressu” mówi, że jego założyciel Grzegorz Lindenberg zatrudniał staruszki z podstawowym wykształceniem, żeby czytały teksty przygotowane przez dziennikarzy i odrzucały te, których nie rozumieją. Dzięki temu miał pewność, że będzie to gazeta dla każdego.
Warto spojrzeć na swój biznes oczami klienta. Być może nie będziesz w stanie zrobić tego samemu – przypuszczam, że żadnemu z warszawskich urzędników nie wpadnie do głowy wsiąść w 182, gdy jedzie na lotnisko. Dlatego rozmawiaj z klientami o tym, co oferujesz. Tych informacji nic innego nie zastąpi.
Chcesz dostawać powiadomienia o nowych wpisach? Dołącz do subskrybentów.
Aby usunąć swój adres z listy wysyłkowej kliknij tutaj.

Blipnij o tym wpisie!
matipl | 1-09-09 | Odpowiedz
Podobny system jest na lotnisku Paris Orly, sprzed budynku kursują bezobsługowe kolejki do Paryża.
W Gdańsku jest w planie wznowić linię kolejową, która przechodziła obok obecnego lotniska.
Z własnego podwórka – Kraków. Kolejka nie jest niby aż tak blisko terminala, ale można podjechać autobusem (kilka minut, na pieszo kilkanaście) i z przedmieść zawozi nas na Dworzec Główny.
Tyle co, to Lufthansa rządzi z tym podwójnym biletem, bo jeszcze się z takową propozycją od innego przewoźnika nie spotkałem.
Adrian Grzybek | 1-09-09 | Odpowiedz
Rozmowa z klientami o własnych produktach czy usługach jest naprawdę rentowna.
Dzieki temu możemy uzyskać wiele cennych informacji np. jakich zmian dokonać aby łatwiej przekonać potencjalnego klienta do oferty.
Przemek Jażło | 1-09-09 | Odpowiedz
Czytając ten wpis przypomniało mi się, jak kiedyś przed lotem do USA sam wpadłem w pułapkę ZTM–u pt. „Przystanek Okęcie” i również wylądowałem pod płotem lotniska zamiast na terminalu. Ale tak niestety wygląda polska rzeczywistość.
W każdym cywilizowanym kraju lotniska są jednocześnie wielkimi węzłami komunikacyjnymi – pociągi, autobusy, kolejki, metro – wszystko w jednym miejscu, aby możliwie najbardziej ułatwić życie podróżującym. Latając do UK, w niektórych liniach lotniczych spotkałem się z możliwością zakupu biletów na autokar/pociąg już na pokładzie samolotu.
W Polsce kultura biznesu niestety nie stoi jeszcze na tak wysokim poziomie jak na zachodzie. Rzadko spotyka się firmy, które liczyłyby się z klientem i jego opinią.
fisz | 1-09-09 | Odpowiedz
Trochę sobie jesteś sam winien — autobusy kierujące się na warszawskie lotnisko mają na tablicach wielki napis Lotnisko Chopina/Chopin Airport, zgodnie z oficjalną nazwą tegoż lotniska. A te które mają „Okęcie”, jadą do dzielnicy mieszkaniowej o tej nazwie. I śmiem twierdzić, że nazwa Warsaw Fryderyk Chopin Airport jest bardziej przyjazna obcokrajowcom niż Okęcie.
Marek Jankowski | 2-09-09 | Odpowiedz
fisz: Nie zaprzeczam, wina leży też po mojej stronie. Gdybym miał więcej czasu na przystanku, pewnie porównałbym rozkłady i zauważyłbym różnicę w trasie 188 i 182. Co nie zmienia faktu, że w świadomości Polaków Okęcie kojarzy się jednak bardziej z lotniskiem niż z dzielnicą za płotem. Gdyby na autobusie był napis „Okęcie Centrum Handlowe” albo „Okęcie Osiedle”, też zastanowiłbym się dwa razy zanim bym do niego wsiadł.
SS | 20-09-09 | Odpowiedz
Jeśli chodzi o rozwiązania komunikacyjne to jesteśmy w plecy nie tylko za Europa, ale i nietorymi miastami w Chinach czy np. Bogotą. Co bardziej przykre w Polsce nadal wielu ludzi korzysta z transportu publicznego i mamy tu nawyki dużo lepsze niż wielu Europejczyków. Tym bardziej jest to przykre, ze tam „MZK” dba o klienta bo stara się go zdobyć. U nas klienci odchodzą kiedy ich desperacja związana z brudem/ złymi rozkladami/ likwidacja połączeń/ głupota zarzadzania itd sięgnie zenitu.
Innym przykładem niepatdzenia oczami klientów, który mi się skojarzyl z tym wpisem są w Polsce ścieżki rowerowe. Osoby które każą je budować z tej debilnej kostki brukowej, powinny za karę jeździć po nich do końca życia. W Lodzi rowerzysci w ramach happeningu zabrali kiedyś panią dyrektor od dróg na wycieczkę rowerowa po „jej” sciezkach. Jak jej tyłek wytrzeslo to obiecała ze już nie będzie :–)
narzekacie (razem z Pawlem) na urzędników, ja jak będę mógł to będę im pkldcal niektóre wasze podcasty, bo w końcu my wszyscy jesteśmy ich klientami i jednoczenie pracodawcami. Chyba możemy domagać się porzadnej obsługi :–) ?
Wracając do transportu polecam serwis miastowruchu.pl a szczególnie książkę (jest tam PDF do pobrania) dr. Jacka Wesolowskiego pod tytułem Miasto w ruchu. Jest sporo obrazków, można poogladac naprawdę ciekawe rozwiązania komunikacyjne, a może warto niektóre „sprzedać” swojemu magistratowi…?
Marek Jankowski | 20-09-09 | Odpowiedz
Wczoraj wróciłem z Niemiec i miałem okazję zachwycić się tamtejszym Intercity. Nie chodzi o to, że pociąg jedzie z Kolonii do Frankfurtu do Kolonii (200 km) niecałą godzinę. Nie chodzi o to, że wagony są klimatyzowane i z Internetem. Nie chodzi nawet o to, że konduktorka mówi po angielsku. Co innego rzuciło mnie na kolana.
Okazało się, że stacja IC na lotnisku we Frankfurcie została ze względów bezpieczeństwa zamknięta przez policję. Chyba mieli jakiś alarm bombowy, antyterrorystyczny albo coś takiego. W związku z tym pociąg musiał wjechać na stację regionalną (jeden poziom niżej). Peron IC jest na tym samym poziomie, co podłoga pociągu, więc można swobodnie wyjechać z walizką. Na stacji regionalnej peron był dwa schodki niżej. Co zrobiła Deutsche Bahn? Wysłała pracowników pod drzwi pociągu, żeby pomogli ludziom znieść walizki po tych dwóch schodkach…
domn | 18-12-09 | Odpowiedz
ciekawa ta legenda powstania „Super Expressu”
Przeprowadzanie akcji ankietowych ludzi podróżujących w „odmiennych” – mówiąc delikatnie, warunkach daje pogląd na jakość usług. Odpowiada na pytanie czy w oparciu o możliwości osoba zajmująca się zaplanowaniem podróży przemyślała ją od A do Z.
Przecież podróż z Wrocławia do Kolonii to nie podróż od terminala do terminala, prawda?
Epoka | 31-12-09 | Odpowiedz
Szkoda, że musimy odczuwać braki komunikacyjne na własnej skórze. Może doczekamy się w niedalekiej przyszłości rozwiązań podobnych do Lufthansy, choć znając naszą polską rzeczywistość, prędko to nie nastąpi – jeśli w ogóle.
I tym optymistycznym akcentem życzę wszystkim udanych podróży, bez przykrych niespodzianek.
Marek Jankowski | 1-01-10 | Odpowiedz
W ostatniej przed świętami audycji w Radiu Wrocław gościliśmy prezesa wrocławskiego lotniska. Mówił, że jest nadzieja, że jeszcze przed Euro 2012 wybudują stację kolejową, do której będzie można przejść bezpośrednio z terminala. Lotnisko zaczęło już nawet budować tunel. Tylko PKP nie zdeklarowało się, czy i kiedy taką stację uruchomi…