Mam złą wiadomość
Zadzwonił do mnie pracownik. – Mam złą wiadomość – obwieścił i zamilkł na sekundę. Z dysku zniknęła baza danych? Policja zatrzymała go za jazdę po pijanemu? Ktoś grozi nam sądem? Rozbił samochód? Jeszcze parę podobnych kataklizmów przebiegło mi przez myśl. I usłyszałem: – Właśnie dostałem maila, że to szkolenie, na które miałem iść w przyszłym tygodniu odwołali z braku chętnych. A właściwie przełożyli na po wakacjach.
Przypuszczam, że ta sekunda skróciła mi życie o jakiś kwadrans. Dlatego błagam: jeżeli chcesz coś komuś powiedzieć, nieważne: klientowi, pracownikowi czy szefowi, a zwłaszcza mnie, nie zaczynaj od „mam złą wiadomość”!
Co jest złego w przełożeniu szkolenia? Według mnie nic. Jest to wiadomość absolutnie neutralna. Ba, można nawet znaleźć w niej pozytywy: „Mam dobrą wiadomość, to szkolenie z przyszłego tygodnia przełożyli na szczęście na po wakacjach. Całe szczęście, bo mam teraz masę roboty”. Czy to nie brzmi lepiej? A w dodatku to prawda!
Jeżeli przekazujesz naprawdę złą wiadomość, oszczędź sobie podkreślania, jak bardzo jest ona beznadziejna. Gwarantuję, że druga strona i tak się zorientuje. Jeżeli jest neutralna, zostaw ją bez komentarza, a jeżeli już musisz jakiś dodać, niech będzie optymistyczny.
Posłańców, którzy przynosili złe wiadomości kiedyś skracano o głowę. Zwyczaj pozostał, zmieniła się tylko technologia. Dziś niektórzy po przeczytaniu SMS–a rzucają o ścianę komórką.
Chcesz dostawać powiadomienia o nowych wpisach? Dołącz do subskrybentów.
Aby usunąć swój adres z listy wysyłkowej kliknij tutaj.

Blipnij o tym wpisie!
Dodaj komentarz