Mała Wielka Firma

Jak sprawdzić referencje pracownika

Co zrobić, żeby osoba przyjmowania do pracy spełniła pokładane w niej oczekiwania? Gwarancji nie ma, ale z pewnością im dokładniej przemyślmy, kogo tak naprawdę potrzebujemy i im staranniej przeprowadzimy proces rekrutacji, tym większa szansa na sukces.

Jeden z najważniejszych i zarazem niedocenianych elementów rekrutacji to referencje. Przekonaj się, jak wiele użytecznych informacji mogą Ci dostarczyć.

Załóżmy, że kandydat nie przynosi na rozmowę kwalifikacyjną żadnej opinii na swój temat z poprzedniej firmy. Ale przecież nic nie stoi na przeszkodzie, żeby tam zadzwonić i zadać kilka pytań. Miej tylko świadomość konsekwencji. Po tym, co usłyszysz, możesz mieć ochotę zaproponować mu na dzień dobry znacznie więcej pieniędzy, niż wcześniej zakładałeś. Albo wręcz przeciwnie – przestaniesz odbierać od niego telefony.

Dzwonisz więc zapytać o referencje. Zacznij od wyraźnego podania swojego imienia, nazwiska i nazwy firmy. Twój rozmówca nie powie nic ciekawego, jeżeli nie będzie wiedział, z kim rozmawia. Powiedz, że chciałbyś zasięgnąć informacji na temat osoby, która stara się o pracę w Twojej firmie. A później pytaj:

  • Czy pamięta Pan tę osobę? Jak by ją Pan scharakteryzował?
  • Dlaczego ta osoba nie pracuje już w Pańskiej firmie?
  • Jakie były wady i zalety tej osoby jako pracownika?
  • Czy poleciłby Pan zatrudnienie tej osoby na stanowisku…?

Jeżeli kandydat dostarczył Ci pisemne referencje, też powinieneś zadzwonić i zadać powyższe pytania. Nawet jeżeli rekomendację rzeczywiście podpisał były szef, może się okazać, że:

  • szef ma jeden szablon rekomendacji, którą wystawia każdemu odchodzącemu z pracy,
  • szef proszony o wystawienie referencji zbył pracownika tekstem: „Sam sobie napisz, to ci podpiszę”, a później zrobił, jak zapowiedział,
  • szef był tak szczęśliwy z powodu pozbycia się problemu, że wypisał pełną superlatyw laurkę, byle tylko jego eks–pracownik szybko zahaczył się gdzie indziej i już nigdy więcej nie wracał,
  • szef postanowił nie rzucać odchodzącej osobie kłód pod nogi i napisał szczerze o jej zaletach, ale wady zupełnie pominął.

Rekomendacje trzeba czytać między wierszami. „Osoba wyjątkowo skrupulatna” może oznaczać kurczowo trzymającego się kodeksu pracy upierdliwca, który będzie się domagał dodatkowego wynagrodzenia za każdą minutę spędzoną w firmie po fajrancie. „Pełna koncentracja na realizowanym zadaniu” to też niekoniecznie zaleta. Da się tak określić osobnika kompletnie niezdolnego do pracy w grupie, który nie będzie w stanie nic zdobić dopóki nie zagwarantujesz mu osobistego dźwiękoszczelnego gabinetu. A „otwartość i łatwość nawiązywania kontaktów” przestaniesz uważać za cnotę, gdy okaże się, że Twój nowy pracownik zamiast zajmować się pracą spędza 80 procent czasu na plotkach, odrywając przy okazji od pracy innych.

Chcesz dostawać powiadomienia o nowych wpisach? Dołącz do subskrybentów.

Blipnij o tym wpisie!

Zobacz też:

Komentarze: 3

  1. Bartosz | 2-04-09 | Odpowiedz

    Pozostaje tylko pytanie czy były pracodawca jest na tyle uczciwy by wydać obiektywną ocenę pracownika.

  2. Marek Jankowski | 3-04-09 | Odpowiedz

    Ocena byłego szefa (podobnie jak samoocena kandydata) są oczywiście subiektywne. Ale im więcej informacji z różnych źródeł zbierzemy, tym bardziej obiektywna będzie nasza decyzja o zatrudnieniu danej osoby :)

  3. Andrzej | 27-07-10 | Odpowiedz

    Bez względu na przyczynę odejścia z firmy, szef i tak będzie zazwyczaj niezadowolony. Jeśli pracownik został zwolniony, to nie widzę powodów, żeby były szef mówił o nim dobrze. Jeśli pracownik sam odchodzi, to zostawia firmę w mniemaniu szefa „na lodzie” i efekt jest jak poprzednio…

Dodaj komentarz