Mała Wielka Firma

5 minut

clockUmowa o pracę to bardzo prosty kontrakt. Za określoną kwotę kupujesz umiejętności i czas Twojego pracownika. Umiejętności weryfikuje się na każdym etapie rekrutacji. Co innego z czasem. Dopiero gdy kogoś zatrudnisz może się okazać, że zegarek to dla niego tylko mgliste wspomnienie z pierwszej komunii.

Załóżmy, że Twój pracownik jest punktualny. No, prawie. Ma pracować od 8 do 16. Zawsze jest w firmie o 8:02, a wychodzi o 15:57. Ale ma wytłumaczenie: rano powołuje się na zegar na ścianie (który trochę się spóźnia), a po południu na ten w komputerze (który z kolei minimalnie się spieszy). Poza tym, jego autobus tak właśnie kursuje. No i kto by się czepiał o głupie 5 minut?

5 minut codziennie daje 110–115 minut co miesiąc. Czyli prawie 2 godziny. Pełny etat to 180 godzin. Jeżeli pracownik zarabia 1800 złotych, to z powodu tych 5 minut tracisz rocznie 240 zł! Gdybyś temu samemu pracownikowi obciął w grudniu wypłatę o 240 zł, obraziłby się śmiertelnie, poszedł z tym do sądu pracy i obsmarował Cię we wszystkich lokalnych mediach. Co gorsza, pewnie miałby w swojej krzywdzie społeczne poparcie.

Dlatego lepiej już dziś ustal ze swoimi pracownikami, że każda minuta ich pracy jest dla Ciebie tak samo ważna, jak dla nich każda złotówka na koncie.

Chcesz dostawać powiadomienia o nowych wpisach? Dołącz do subskrybentów.
Aby usunąć swój adres z listy wysyłkowej kliknij tutaj.

Blipnij o tym wpisie!

Zobacz też:

Komentarze: 9

  1. magnum | 22-11-09 | Odpowiedz

    Widze ze dawno nie pracowales w zadnej firmie :) czytaj dla kogos.

    Medal ma dwie strony i trzeba tez pamietac o tym ze pracownik moze zaczac sie klocic o kazda zlotowke ktora zarobisz z jego pracy.

    Generalnie jest tak ze dostajesz to za co zaplaciles. Jesli bedziesz probowal przycisnac pracownika za bardzo to moze sie okazac ze za kilka dni bedziesz zmuszony poswiecic kilkadziesiat godzin na odnalezienie nowego. Nie mowiac o czasie poswieconym na przeszkolenie.

    Tak na marginesie, ilosc godzin jaka podales jest grubo przesadzona. Kto o zdrowych zmyslach pracowalby 180h w miesiacu za 1800zl.

  2. Marek Jankowski | 22-11-09 | Odpowiedz

    magnum: Fakt, parę lat minęło… Ale o ile wiem, cały etat to nadal 180 godzin miesięcznie, a i pensje w wysokości 1800 zł do rzadkości nie należą, gdy mówimy o zawodach nie wymagających szczególnych kwalifikacji. Zresztą im wyższa wypłata, tym większa kwota ewentualnych strat pracodawcy spowodowanych spóźnieniami.

    Nie za bardzo rozumiem fragment: „Jesli bedziesz probowal przycisnac pracownika za bardzo to moze sie okazac ze za kilka dni bedziesz zmuszony poswiecic kilkadziesiat godzin na odnalezienie nowego. Nie mowiac o czasie poswieconym na przeszkolenie”. Jeżeli pracownik samowolnie skraca sobie czas pracy, to okrada pracodawcę. Jeżeli nie zmienia swojego postępowania mimo uwag szefa, to znaczy, że robi to z premedytacją. Mam kłaniać mu się w pas z wdzięczności, że w dogodnym dla siebie czasie raczy dla mnie trochę popracować?

    Jeżeli dojdę do wniosku, że inne zalety tego pracownika z nawiązką rekompensują jego niepunktualność, mogę przymknąć na nią oko. Wtedy jednak trzeba przewidzieć na przykład to, że egzekwowanie czasu pracy od innych pracowników może być trudniejsze. Ale to już odrębny temat.

  3. magnum | 23-11-09 | Odpowiedz

    Faktycznie wyrazilem sie zbyt skrotowo, postaram sie to naprawic.

    Zatrudnialem do mojego projektu 3 osoby i wiem ile czasu to pochlania. Nie mielismy wowczas jeszcze osoby odpowiedzialnej za HR i wszystko musialem zrobic samemu. Caly proces (rozlozony na okolo 2 miesiace) pochlonal okolo 2 tygodni mojej pracy … co przeklada sie na strate dla firmy okolo 7000GBP. Wliczajac w to prowizje dla agencji rekrutacyjnej koszt wyszedl co ponad £10k.

    Na kazdym pracowniku mamy okolo 60% marzy brutto i to jest standard w kazdej firmie (o ile mi wiadomo) i wlasnie dlatego 5 minut to nie jest cos o co bedziemy sie sadzic czy nawet klocic.

    Trzeba pamietac, ze zatrudniajac pracownika bierze sie na poklad cala osobe a nie tylko mozg i rece do pracy.

    W kwestii godzin pracy odsylam chocby do wikipedii

    http://en.wikipedia.org/wiki/Working_time

  4. Rafał Cichy-Choroniewski | 23-11-09 | Odpowiedz

    Widzę, że Marek to wyznawca „porządku
    który musi być”.

    Z mojego punktu widzenia (pracownikiem
    byłem bardzo niedługo, pracodawcą bardzo
    długo) najlepsza jest droga środka.

    Nigdy nie przyszło mi do głowy, że
    pracownik jest w stanie pracować wydajnie
    przez osiem godzin. To science fiction,
    żeby nie powiedzieć fantazy :–)

    Zaobserwowałem natomiast, że kreatywny
    pracownik pracuje wydajniej jeżeli nie
    jest wtłaczany w rygor, bo ten (to znaczy
    rygor) w naturalny sposób zabija
    kreatywność.

    Oczywiście, jeżeli Twój zysk wynika
    z faktu że pracownik fizycznie jest
    a nie z tego co robi, to ścigaj o każdą
    sekundę :–)

    Jeżeli jednak ważne jest to co robi
    i robi to dobrze, nie rozliczałby go
    nigdy w opisany przez Ciebie Marku
    sposób.

    Tak pięknie się różnimy :–)

    Pozdrawiam z uśmiechem
    Rafał Cichy–Choroniewski
    http://ZacznijTeraz.NET.PL
    Internet dla Twojego biznesu

  5. Marek Jankowski | 24-11-09 | Odpowiedz

    magnum: Wydaje mi się, że wiem, skąd te rozbieżności. Kiedy mówimy o projekcie, chodzi o zadaniowe podejście do pracy, gdzie rezultat pracy jest istotniejszy od poświęconego czasu. Oczywiście skrupulatne rozliczanie z godzin ma zastosowanie raczej tam, gdzie nacisk jest właśnie na czas (bo np. pracownik musi obsługiwać maszynę lub być dostępnym dla klientów w określonych godzinach). Czyli – tu słowo do Rafała – wbrew pozorom wcale tak bardzo się nie różnimy ;–)

    W kwestii czasu pracy – sorry – Wikipedia nie jest autorytetem. Jak łatwo policzyć, w miesiącu powinniśmy mieć średnio 22,5 dnia roboczego x 8 godz., czyli 180 godz. Oczywiście w związku z różnymi świętami jest zwykle mniej, ale to tylko pewne założenie, tak samo jak 1800 zł. Główna idea pozostaje bez zmian. Pozornie nieistotne „urwanie” paru minut przez pracownika codziennie, w skali roku przekłada się na konkretnie pieniądze…

  6. magnum | 24-11-09 | Odpowiedz

    Rafale,
    podzielam w pelni Twoj punkt widzenia. Trudno mi dodac cos co nie byloby zwyklym potakiwaniem.

    Marku, przeczuwalem, ze nie ujdzie mi na sucho z ta Wikipedia :)
    Pewne statystyki mowia ze nawet 30% informacji tam zawartych jest „nieprecyzyjna”.

    My rozliczamy czas „czlowieko–miesiaca” zgodnie z normami projektow EU i zapewniam Cie ze godzin pracy jest *znacznie* mniej.

  7. Marek Jankowski | 24-11-09 | Odpowiedz

    magnum: Zaciekawiłeś mnie tymi normami projektów – nie robiłem dotychczas nic za unijną kasę, więc nie będę się wymądrzał na ten temat, ale gdybyś mógł podrzucić trochę więcej informacji, np. jakiś link, to chętnie się dokształcę :–)

  8. magnum | 25-11-09 | Odpowiedz

    Chcialbym wiedziec na tyle duzo by Ci to ladnie wylozyc … niestety jest tak, ze dyrektor odpowiedzialny za przynoszenie projektow trzyma swoje karty bardzo blisko i nie dopuszcza nikogo … boi sie o wlasny tylek.

    Co wiec wiem: korzystamy z pieniedzy na badania i rozwoj, programow typu FP6, FP7, funduszy ESA IAP oraz programow rzadowych. Dzialamy w specyficznym sektorze: kosmos (space) oraz zastosowanie komunikacji satelitarnej w  …(bardzo wielu dziedzinach).

    (z gory przepraszam za styl jezykowy, bledy i skroty myslowe. pisze to w pispiechu w czasie pracy)

    Jak wyglada cykl zyciowy takiego projektu:
    A. faza poszukiwan
    – wchodzi sie na liste przetargow („tenders”)
    np CORDIS
    http://cordis.europa.eu/home_pl.html
    i placze nad jej organizacja…
    B. selekcjonujesz przetargi i obszary w ktorych mozesz zaoferowac jakas wartosc dodana. …szukasz pomyslow
    C. (dla kazdego pomyslu) budujesz konsorcjum ktore bedzie pracowalo nad projektem, najlepiej miedzynarodowe. jesli nie uwzglednisz Francuzow to masz mala szanse powodzenia:) (zart, ale nie do konca).
    D. spisujesz „proposal” – opis co bys chcial zrobic, jak by wygladal podzial prac, ktory partner wykonuje ktore dzialania. Reguly sa tu bardzo standardowe i jesli ich nie znasz to masz male szanse na zaakceptowanie propozycji przez komisje.

    E. projekt zaakceptowany…. bedzie trwal okolo 3 lat!!!

    – przez pierwszy rok niewiele sie dzieje – podroze, gadanie, kolacje.
    – w drugim roku wszyscy panikuja i zatrudniaja kontraktorow by nadgonic zaleglosci
    – w trzecim roku nadrabiasz zaleglosci z drugiego oraz tworzysz metr szescienny dokumentacji (to nie jest zart!)

    kwestie finansowe:
    – zaleznie od funduszu, programu etc projekt moze byc roznie finansowany.
    – prokejty badawcze moga byc finansowane (dotowane) w 50%, 70%, 80%, 100%.
    – zazwyczaj wycenia sie pracochlonnosc (w pkt.D) i mnozy przez stawki standardowe (nie moge podac)
    – co ciekawe, do stawek tak wyliczonych dodaje sie (roznie), ale okolo 100–104% narzutu na koszty zarzadzania. (tu wchodzi powazna inzynieria finansowa o ktorej nie powiem ani slowa)

    powiem tylko ze na takich projektach zarabia sie bardzo duzo.

    zapewne pominalem wiele kwestii… w razie czego prosze abyscie dopytytali i co moge powiedziec, chetnie powiem

    pozdr.

  9. Marek Jankowski | 28-11-09 | Odpowiedz

    magnum: To rzeczywiście kosmos… Z takiej perspektywy 5 minut faktycznie nie robi różnicy ;–) Ciekawe rzeczy robisz na co dzień!

Dodaj komentarz