Jak odebrać klientów konkurencji?
Gdyby w biznesie nie było konkurencji, wśród kadry zarządzającej byłoby też pewnie mniej zawałów. Niestety, na razie nic nie wskazuje na to, żeby z roku na rok walka o klientów miała być łatwiejsza. Musimy więc we własnym zakresie zadbać, żeby to nasi rywale z branży jako pierwsi zarejestrowali się do kardiologa. Jednym ze skuteczniejszych sposobów jest odbieranie im klientów.




Zamów sześciotygodniowy


Kto dziś pamięta, czym była kiedyś stacja beznynowa, inaczej cepeen? Było to miejsce, gdzie przy odrobinie szczęścia i dużej dawce cierpliwości można było kupić paliwo. Dzisiejsze stacje benzynowe to nie tylko dystrybutory, ale też m.in. całodobowe sklepy, bary i publiczne toalety. Wszystko, czego potrzeba podróżnym lub okolicznym mieszkańcom.
Jeżeli prowadzisz firmę jednoosobową i nie przyjeżdżają do ciebie klienci, możesz teoretycznie pracować w domu. Jest jeden zasadniczy plus: nie płacisz czynszu za wynajmowanie biura. Ma też sporo potencjalnych minusów, z których dwa chyba największe to problemy z automotywacją i inni domownicy. Rozwiązaniem jest coworking, czyli (najprościej mówiąc) biuro wynajmowane do spółki z innymi.
Co można kupić za 20 groszy? Czy taka kwota może wprawić twojego klienta w dobry nastrój albo wręcz przeciwnie – wyprowadzić go z równowagi? Może. Sam się dziś o tym przekonałem, gdy po raz pierwszy od bardzo dawna musiałem załatwić coś w Urzędzie Statystycznym.
Im wyższa cena, tym mniejszy popyt na dany towar lub usługę. Od tego podstawowego prawa mikroekonomii są jednak odstępstwa. Kiedy drożeje żywność, ubożsi konsumenci kupują np. więcej chleba (paradoks Giffena), bo można nim napełnić żołądek taniej niż innymi artykułami spożywczymi. Z drugiej strony: niektóre dobra luksusowe, np. dzieła sztuki, nie cieszyłyby się tak dużym wzięciem, gdyby nie bardzo wysoka cena (efekt Veblena).
Kiedy zakładasz firmę, każda sprzedaż jest wydarzeniem, a każdy klient – bohaterem dnia. Z czasem jednak transakcji przybywa, a ilość związanych z nimi informacji rośnie coraz szybciej. W końcu prędzej czy później dochodzisz do wniosku, że musisz jakoś nad tym zapanować. Czyli potrzebujesz jakiegoś systemu CRM (Customer Relationship Management).