Mała Wielka Firma

Winda

Jeżeli masz wątpliwości, jak zachować się w relacjach z klientem, trzymaj się prostej zasady, którą dobrzy rodzice wpajają swoim dzieciom: „Nie rób drugiemu, co tobie niemiłe”.

Mam wrażenie, że w sklepie Baby–Maxx w Bielanach Wrocławskich niestety o niej zapomnieli.

Baby–Maxx mieści się w dużym, przestronnym budynku. Wysokie stropy, dwie kondygnacje. Na dole zabawki, na górze wózki, łóżeczka i wanienki.

Nie trzeba być szczególnie bystrym, żeby zorientować się, że wózki, łóżeczka i wanienki kupują przede wszystkim ci, którzy wkrótce spodziewają się dziecka. Czyli kobiety w ciąży (i ich partnerzy). Dla kobiety w ostatnich tygodniach przed porodem poruszanie się nie jest łatwe. Dziwne, żeby w sklepie odwiedzanym przez wiele takich kobiet nikt nie miał takiej świadomości. Więc co za diabeł podkusił architektów przestrzeni z Baby–Maxxa, żeby ganiać je na piętro, w tę i z powrotem, po wysokich schodach?!

Jeżeli nawet nie myślisz o klientach, trudno podejrzewać, że nie myślisz też o sobie. Nie wierzyłem, że ktoś z własnej woli zorganizował sobie miejsce pracy tak, żeby na dole rozkładać lalki i plastikowe wiaderka, a kilkunastokilogramowe wózki taszczyć na górę po schodach.

Moja niewiara znalazła potwierdzenie w rzeczywistości. Pomieszczenie na piętrze Baby–Maxxa kończy się ścianą z drzwiami pośrodku. Na drzwiach duży napis: „Tylko dla pracowników”. Niestety – ściana i drzwi są przeszklone, a kilka metrów dalej widać… drzwi windy. Jakoś się nie dziwię, że duży parking przed budynkiem był prawie pusty, kiedy przyjechałem.

Chcesz dostawać powiadomienia o nowych wpisach? Dołącz do subskrybentów.
Aby usunąć swój adres z listy wysyłkowej kliknij tutaj.

Blipnij o tym wpisie!

Zobacz też:

Komentarze: 6

  1. matipl | 4-06-09 | Odpowiedz

    Weź pod uwagę, że towar ustawia się marketingowo ;)
    W większości sklepów dla dzieci, dwupoziomowych właśnie ma taki układ. Na dole zabawki, foteliki itp. A na piętrze łóżeczka, bójaczki…
    Pewnie aż tyle łóżeczek nie schodzi, a zajmują o wiele więcej miejsca, niż zabawki gdzie mają większą marżę.

  2. Marek Jankowski | 4-06-09 | Odpowiedz

    Zgadzam się i rozumiałbym takie ustawienie, gdyby nie zabronili kobietom w ciąży korzystać z windy. Ale traktowania klienta gorzej niż personelu trudno nazwać podejściem marketingowym…

  3. Bartek Popiel | 4-06-09 | Odpowiedz

    Przykazanie „Kochaj bliźniego swego jak siebie samego” jest tu równie trafna :)

    Marketingowe triki z ustawianiem chleba i innych potrzebnych rzeczy na końcu sklepu moim zdaniem wkrótce odejdą w niepamięć i zacznie się cenić czas i komfort klienta. Już w kilku sklepach spotkałem się z takim podejściem co bardzo mnie cieszy bo wchodząc do marketu mam po prostu świadomość, że chce się ze mnie wycisnąć jak najwięcej pieniędzy.

    Pozdrawiam,
    Bartek

  4. Marek Jankowski | 4-06-09 | Odpowiedz

    Bartek Popiel: Myślę, że będą i jedne, i drugie sklepy. Na podobnej zasadzie jak działa ogólnodostępna i kodowana telewizja. Chcesz mieć telewizję za darmo, oglądasz Polsat i zgadzasz się na cięcie filmów reklamami. Nie chcesz reklam – włączasz płatny Canal+. Najniższa cena i komfort wzajemnie się wykluczają ;–)

  5. Marcin | 1-09-09 | Odpowiedz

    Wg. mnie takie ustawienie jest racjonalne, tylko trzeba spojrzeć na to z perspektywy grupy docelowej, do której skierowana jest oferta. Widzę tu dwie grupy klientów: rodzicie przed urodzeniem dziecka i po urodzeniu dziecka.

    Przed urodzeniem kupujemy wózki, wanienki, mebelki, klienci są wtedy bardziej mobilni (bez dziecka i jego środka transportu). Dodatkowo kupując większe gabaryty (pierwsze piętro) wybieramy towar, który następnie wydawany jest nam z magazynu (najczęściej) lub dostarczany do domu po uprzednim zamówieniu u dystrybutora.

    Po urodzeniu dziecka kupowane są zabawki i ubranka. Ubranka trzeba przymierzyć, a zabawki muszą się podobać, w związku z tym po te produkty rodzicie mogą przyjechać ze swoimi pociechami, najczęściej pchanymi w wózku. W związku z tym ten asortyment powinien znajdować się w miejscu najbardziej dostępnym dla tej grupy konsumentów.

    Inne rozlokowanie towarów powodowało by jeszcze większe niedogodności dla klientów. Wyobraźmy sobie więc sytuację, że mama przyjedzie z dzieckiem na zakupy (ubranka, zabawki, pieluszki):
    1. musi wytaszczyć wózek z bagażnika samochodu;
    2. wyjąć pociechę (albo pociechy) z siedzonka samochodowego i posadzić w wózku;
    3. musi wtaszczyć wózek na piętro sklepu wraz z dzieckiem.
    I już widzę irytację i rozczarowanie takiego klienta.

    Pozdrawiam,
    Marcin

  6. Marek Jankowski | 1-09-09 | Odpowiedz

    Marcin: Masz rację, można spojrzeć na to i od tej strony. Nie każdy rodzic może zostawić dziecko z nianią lub babcią… więc tym bardziej winda dla klientów powinna być dostępna :–)

Dodaj komentarz