Fast food
Jeżeli prowadzisz bar, restaurację, gospodę albo jakikolwiek inny punkt gastronomiczny zdradzę Ci dwa sposoby na to, jak zatrzymać część klientów, których dotychczas traciłeś. Między innymi mnie.
Kelnerzy, barmani lub ktokolwiek inny, zajmujący się u Ciebie obsługą klientów, musi znać odpowiedź na dwa pytania zadawane przez klientów.
Te pytania to:
- Co może mi pan(i) polecić?
- Co mogę szybko zjeść?
Ludziom nie chce się myśleć. Wiele osób woli, jeżeli ktoś za nich podejmie decyzję. Nawet, gdy chodzi o wybór drugiego dania.
Nie chodzi tu jednak o bezmyślne wtykanie każdemu klientowi tego samego. Nie zdobędziemy sympatii jarosza zachwalając krwisty befsztyk. Lepiej mieć przygotowanych kilka wariantów. I wybrać ten, na który klient nakieruje nas odpowiadając na pytania pomocnicze typu: „Coś lekkiego czy bardziej konkretnego?”, „Z mięsem czy bez?” itp.
Pytanie drugie zadają klienci, którym się spieszy. A takich jest coraz więcej. Jasne, że jedzenie pod presją czasu jest niezdrowe, ale nie wyręczajmy dietetyków. Jeżeli klient przychodzi i pyta, co może szybko zjeść, to powinniśmy mieć pod ręką coś, co będzie można mu zaproponować.
Zwróć uwagę, że pojęcie „szybko” jest dość pojemne. Najlepiej więc mieć gotową odpowiedź w stylu: „Do trzech minut możemy podać zupę, na pierogi trzeba będzie poczekać maksymalnie osiem”. A później, rzecz jasna, dochować obiecanego terminu.
Chcesz dostawać powiadomienia o nowych wpisach? Dołącz do subskrybentów.
Aby usunąć swój adres z listy wysyłkowej kliknij tutaj.

Blipnij o tym wpisie!
Dodaj komentarz