Czas nieokreślony
PiS zawiesił bojkot TVN–u. Kiedy ogłaszali go pół roku temu, wszyscy się z nich śmiali. Bo to mniej więcej tak, jakby narciarz zbojkotował wyciąg.
Od początku było jasne, że PiS pęknie. Że im dłużej to potrwa, tym trudniej będzie przyznać, że bojkot był błędem. Albo że TVN stał się lepszy, od kiedy PiS–u nie ma na antenie ;)
Morał z tej historii dla Twojej firmy: jeżeli prawo Cię do tego nie zmusi, nie podpisuj umów na czas nieokreślony. „Czas nieokreślony” to sztuczne, absurdalne pojęcie. Wbrew ludzkiej naturze.
Umowy na czas nieokreślony podpisuje się z lenistwa. Żeby mieć temat z głowy i nigdy do niego nie wracać. Niestety, kiedy okazuje się, że trzeba wrócić, czas nieokreślony okazuje się być łańcuchem krępującym nam ręce.
Jeżeli z jakiegokolwiek powodu chcemy rozwiązać tego typu umowę, narażamy się na pretensje drugiej strony. Nawet, jeżeli ustaliliśmy wcześniej termin wypowiedzenia i się go trzymamy, nasz partner czuje się jak zdradzany małżonek. To irracjonalne, ale ludzie kierują się znacznie częściej emocjami niż chłodną logiką.
Umowa na czas określony jest zdecydowanie lepsza. Za każdym razem, gdy jej termin dobiega końca, mamy okazję do oceny sytuacji z bieżącej perspektywy. Pomaga to wyjść z układu, który nie jest dla nas optymalny, zamiast tkwić w nim z przyzwyczajenia.
Kiedy okres umowy dobiega końca i nie chcemy jej kontynuować, nie musimy podejmować żadnych negatywnych kroków, wręczać wypowiedzeń itp. Żadna ze stron nie może być takim stanem rzeczy zaskoczona, bo przecież obie umówiły się na taki a nie inny czas trwania współpracy.
Korzystamy też, jeżeli chcemy przedłużyć umowę. Po pierwsze, podejmując kolejny raz decyzję o współpracy, doceniamy naszego kontrahenta – mogliśmy przecież pojść gdzie indziej. Po drugie, następną umowę podpisujemy bogatsi o dotychczasowe doświadczenia, dzięki czemu można ją stosownie zmodyfikować.
Co by było, gdyby PiS z góry ogłosił bojkot TVN–u na pół roku?
- Byłoby go znacznie łatwiej uzasadnić jako sygnał ostrzegawczy, który ma zwrócić uwagę opinii publicznej na nierzetelność dziennikarzy (zwróćmy uwagę, że sygnał ma zawsze określony początek i koniec).
- Cała akcja nie miałaby znamion „obrażania się” często zarzucanego braciom Kaczyńskim, tylko przemyślanego, konsekwentnego działania.
- Gdyby dziś politycy powiedzieli „Zgodnie z tym co zapowiadaliśmy pół roku temu, dziś kończymy bojkot” wyszliby na ludzi wiarygodnych i poukładanych, a nie zbitych z tropu i zagubionych po tym, jak znienacka stracili kontrolę nad telewizję publiczną.
Chcesz dostawać powiadomienia o nowych wpisach? Dołącz do subskrybentów.

Blipnij o tym wpisie!
Jan | 15-01-09 | Odpowiedz
Niestety, po umowach na czas określony, prawo wymaga od pracodawcy i pracownika podpisania umowy na czas nieokreślony… – co wspiera słabszą ze stron (trzeba podjąć akcję, by zwolnić słabego pracownika, trzeba podjąć akcję, by opuścić firmę, w której już nie chce się być).
Marek Jankowski | 15-01-09 | Odpowiedz
Zgadza się. I dlatego gdy taki słaby pracownik jednak zostaje zwolniony, nie może się pozbierać, bo wydawało mu się, że „na czas nieokreślony” oznacza „do emerytury”…