Branżowa reklama
Licząca ponad sto lat definicja reklamy brzmi „salesmanship in print”. W wolnym tłumaczeniu: „wydrukowany sprzedawca”. Wymyślił ją John Kennedy, ale nie prezydent, tylko copywriter. Jak sprawić, żeby ten sprzedawca był skuteczny? Na to sposób też znaleziono już dawno – trzeba budować reklamę według zasady AIDA.
Problem polega na tym, że każdy z nas spotyka się codziennie z setkami, a nawet tysiącami przekazów reklamowych. Od tych najbardziej oczywistych, jak spoty w mediach czy billboardy, aż po logotypy umieszczone na produktach, które nas otaczają.




Zamów sześciotygodniowy


Budowanie marki to coś więcej niż zamówienie w profesjonalnej agencji ładnej nazwy i logo dla firmy. Marka buduje się w głowie klienta. Ale bez brzydkich skojarzeń z „Hannibalem”, nie musisz nikomu grzebać w mózgu. Wystarczy, że nadasz swojej marce odpowiednią strukturę. Jaką? Dowiesz się z tego odcinka. A przy okazji może zgarniesz fajną książkę. Owocnego słuchania :–)
„Nie ma sensu wyważać otwartych drzwi” – mówi znane powiedzenie. Trudno się z tym nie zgodzić. Załóżmy, że inni ludzie przed nami zmagali się z jakimś problemem. Każda kolejna osoba radziła sobie z nim, bogatsza o zaobserwowane doświadczenia poprzedników. Możemy założyć, że przez kolejne lata popełniono wszystkie możliwe błędy i wyciągnięto z nich wnioski. Powszechnie stosowane rozwiązanie jest więc optymalne i teraz wystarczy już tylko je powielać.
Kto dziś pamięta, czym była kiedyś stacja beznynowa, inaczej cepeen? Było to miejsce, gdzie przy odrobinie szczęścia i dużej dawce cierpliwości można było kupić paliwo. Dzisiejsze stacje benzynowe to nie tylko dystrybutory, ale też m.in. całodobowe sklepy, bary i publiczne toalety. Wszystko, czego potrzeba podróżnym lub okolicznym mieszkańcom.
Co można kupić za 20 groszy? Czy taka kwota może wprawić twojego klienta w dobry nastrój albo wręcz przeciwnie – wyprowadzić go z równowagi? Może. Sam się dziś o tym przekonałem, gdy po raz pierwszy od bardzo dawna musiałem załatwić coś w Urzędzie Statystycznym.
Im wyższa cena, tym mniejszy popyt na dany towar lub usługę. Od tego podstawowego prawa mikroekonomii są jednak odstępstwa. Kiedy drożeje żywność, ubożsi konsumenci kupują np. więcej chleba (paradoks Giffena), bo można nim napełnić żołądek taniej niż innymi artykułami spożywczymi. Z drugiej strony: niektóre dobra luksusowe, np. dzieła sztuki, nie cieszyłyby się tak dużym wzięciem, gdyby nie bardzo wysoka cena (efekt Veblena).