Mała Wielka Firma

Podcast #27: Odpowiedzialny biznes

Na chodniku pod moim oknem codziennie parkuje pomarańczowy samochód. Jego właściciel – mówiąc językiem ekonomicznym – maksymalizuje swoje korzyści. Ma auto tuż przed drzwiami i nie musi długo szukać wolnego miejsca. Problem mają ci, którzy próbują przejść chodnikiem: albo muszą przedzierać się przez zaspy, albo iść okrężną drogą.

Z firmami jest tak samo. Mogą walczyć tylko o własne zyski i zadowolenie właścicieli. Ale mogą też zmusić się do pewnego wysiłku i sprawić, żeby ich działalność nie była uciążliwa dla innych, a niekiedy wręcz pozytywnie wpływała na otoczenie.

To drugie zachowanie określa się jako „biznes społeczne odpowiedzialny”. O tym, jak to się robi, rozmawiamy z Anną Robotycką, managerem społecznej odpowiedzialności biznesu w firmie AmRest.

 
 

Chcesz dostawać powiadomienia o nowych wpisach? Dołącz do subskrybentów.

Blipnij o tym wpisie!

Zobacz też:

Komentarze: 3

  1. Dominik Kościelniak | 8-02-10 | Odpowiedz

    Kwestię odpowiedzialności społecznej w biznesie uznaję tylko w Firmach, u których zauważam to sam, a nie jest mi to podawane na talerzu (wspomniany w odcinku przykład wartości dodanej w firmie tylko dla idei, pochwalenia się tym faktem). Tutaj skromność zawodowa przedsiębiorców przekłada się na lepsze efekty, niż rozpisywanie się w gazetach „ja zatrudniam niepełnosprawnych, a ja odświeżam chodniki na osiedlu” itd.

    ps. Nasunęło mi się pytanie: Czy budowanie świadomości wśród swoich klientów, bądź przybliżenie lokalnej społeczności wartości dodanej pt. „My gramy legalnie” – ZAIKS 2009 / (taka naklejka widniała na drzwiach jednego ze sklepów z upominkami w mojej mieścicie) może być uznana za element odpowiedzialnego biznesu?
    Osobiście gratuluję właścicielowi zainwestowania kilku złotówek miesięcznie za ukłon w stronę legalnego budowania wizerunku.

  2. Marek Jankowski | 8-02-10 | Odpowiedz

    Dominik Kościelniak: Ciekawa sprawa z tymi naklejkami. Jakiś czas temu prowadziłem firmę, do której zgłosił się inspektor ZAIKS–u i stwierdził, że powinniśmy im płacić. O ile pamiętam, było to 130 zł miesięcznie. Pytałem go o taką naklejkę, bo też ją gdzieś wcześniej widziałem, ale powiedział, że rozdawali je kiedyś i już tego nie robią. Do dziś tego nie rozumiem. Naklejka po pierwsze zwiększa społeczną świadomość, że kompozytorzy też muszą z czegoś żyć. A po drugie daje przedsiębiorcy, z którego ZAIKS ściąga taki haracz, przynajmniej minimalną korzyść wizerunkową. Z tym, że jeżeli jest to prawny obowiązek, to nie ma co mówić tutaj o CSR.

    Co do pierwszej części – zgadzam się. Jeżeli ktoś jest „społecznie odpowiedzialny” głównie po to, żeby się tym chwalić, to jest to dość słabe.

  3. Dominik Kościelniak | 9-02-10 | Odpowiedz

    Prawny obowiązek to również posiadanie legalnego oprogramowania. Ile firm unika zakupu lub korzystnego leasingu softu? – inwazyjna część mikroprzedsiębiorstw. A przecież małą naklejką można już budować świadomość wśród ludzi. Chociaż, ozdobienie puszek piwa znaczkiem „nie jeżdżę po alkoholu” i tak nie przemówi do tej części społeczności, do której docelowo jest adresowana. Smutny fakt, nie związany chyba jednak z CSR.

Dodaj komentarz