Mała Wielka Firma

Efekt halo

haloPoznałem niedawno człowieka, który zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie. Nie wiedziałem o nim zbyt wiele. Właściwie prawie nic. Tylko tyle, że chętnie podejmuje wyzwania i otarł się o młodzieżówkę jakiejś partii politycznej (ale do polityki podchodzi z dystansem).

Przy następnej okazji dowiedziałem się, że prowadzi własną firmę. Tego samego dnia przeszła mi przez głowę myśl: dobrze wiedzieć, kiedy będę szukał tego typu usług, będę miał się do kogo zwrócić.

Co z tego wynika? Co najmniej dwie rzeczy.

Po pierwsze, każda sytuacja, w której poznajesz nowych ludzi, może być równocześnie początkiem nowej relacji biznesowej. Nawet, gdy działasz w bardzo popularnej branży i twój rozmówca zna twoich konkurentów, może nie być zadowolony z ich usług i chętnie spróbuje współpracy z kimś innym. Im więcej znasz ludzi, tym łatwiej twoja firma może się rozwijać.

Ale…

Po drugie: warunek jest taki, że poznając nowych ludzi robisz na nich dobre wrażenie. Bo jeśli zrażasz ich do siebie, to lepiej nie wychodź z domu.

To kompletnie nieracjonalne, ale tak działa ludzki umysł. Jeżeli ktoś nosi marynarkę, ma zawsze czyste buty i jest gładko ogolony, a do tego uśmiecha się i przyjemnie się z nim rozmawia, automatycznie dostaje od nas wyższe noty za profesjonalizm. Choć w swoim fachu może być beznadziejny.

I odwrotnie: nawet fachowiec będzie miał kłopoty ze znalezieniem nowych klientów, jeżeli będzie wyglądał na wiecznie niezadowolonego, zmęczonego, a do tego jego wygląd będzie niechlujny. Mimo, że w jego pracy te cechy nie mają żadnego znaczenia.

Dlaczego tak się dzieje? To tzw. efekt halo (albo efekt aureoli). Wiedza, jaką mamy o nowo poznanej osobie, jest najczęściej bardzo skromna. Ale człowiek jest stworzeniem z natury leniwym. I nasz umysł automatycznie uzupełnia sobie opinie rozmówcy na podstawie tych danych, które już mamy, zamiast szukać odpowiedzi na kolejne pytania.

Znamy na przykład mechanika samochodowego, u którego trzeba umawiać się na przegląd z dwutygodniowym wyprzedzeniem. Skoro ma tylu klientów, to pewnie jest dobry – myślimy. Mało kto wychodzi poza takie schematy i dochodzi do wniosku, że mechanik nie radzi sobie z organizacją pracy, nie potrafi myśleć perspektywicznie i dopasować możliwości firmy do skali działalności, albo wreszcie, że skoro klienci tak często do niego wracają, to widać serwisowane przez niego auta często się psują…

Chcesz dostawać powiadomienia o nowych wpisach? Dołącz do subskrybentów.
Aby usunąć swój adres z listy wysyłkowej kliknij tutaj.

Blipnij o tym wpisie!

Zobacz też:

Brak komentarzy

Nikt tego jeszcze nie skomentował.

Dodaj komentarz