Maraton
Wyobraźmy sobie taką sytuację. Startuje maraton. Po pierwszych czterech kilometrach biegaczy zaczynają zaczepiać dziennikarze relacjonujący wydarzenie. – Długo pan tak będzie jeszcze biegł? Dlaczego jeszcze nie ma pana na mecie? – pytają jednego z uczestników. – Przecież wszyscy słyszeliśmy obietnice, że ukończy pan ten bieg i to z dobrym czasem. Ile można czekać?
– Dajcie mi szansę, przecież dopiero wystartowałem! – denerwuje się zawodnik. – Co to, sprint? Na mecie pogadamy!
– Cienias, cienias – nabijają się sprawozdawcy. – Biegnie już 12 minut, a jeszcze nie skończył…




Zamów sześciotygodniowy


„Chciałbym panu przedstawić nasze najnowsze dziecko” – była kiedyś taka reklama Plusa zrobiona przez Mumio. Przypomniała mi się, bo za chwilę sam będę przedstawiał własne :)
Co byś zmienił w swoim życiu, gdybyś urodził się jeszcze raz? Nie cierpię takich bezsensownych pytań. Jeżeli nawet reinkarnacja jest faktem, nie mamy raczej możliwości wykorzystywania doświadczeń z jednego życia w kolejnym… Zupełnie inaczej jest w przypadku „życia” firmy.
Sobotnie popołudnie. Dzwonek do drzwi. – Kto to może być? – myślę. – Sąsiadka z dołu, którą znów zalałem? Sąsiedzi z naprzeciwka, u których czasem inkasent z gazowni zostawia faktury? Komornik? Zaraz, ale niby dlaczego miałby do mnie przyjść komornik?
Podobno oceny pracowników to w większości przypadków proces nielubiany ani przez szefów, ani przez podwładnych. Przez pierwszych jest często traktowany jak uciążliwy obowiązek, a drugich stresuje, bo przecież nikt z nas nie lubi być oceniany, prawda?
Przenosiłem dziś dane ze starego komputera do nowego, włącznie z zawartością skrzynki pocztowej. Tego rodzaju porządki mają to do siebie, że człowieka kusi, aby wyrzucić wszystkie starocie, zamiast zaśmiecać nimi od razu nowy system. Często jest to rzeczywiście niezły pomysł, zwłaszcza w przypadku programów, jak to się mówiło w epoce przedwindowsowej, „rezydentnych”, czyli działających w tle. Czasem są przydatne, ale za to przez cały czas zaśmiecają pamięć. Zupełnie inna działka to stare pliki albo stare maile.
Ponad 1500 km samochodem i nie wiem ile, ale na pewno dużo, na własnych nogach – tak wyglądały ostatnie 4 dni, czyli wyjazd do Norymbergi na największe na świecie targi zabawek.