A mój tata jest silniejszy niż twój!
Spotkałem wczoraj znajomą, która pracuje w dziale marketingu w firmie produkującej sprzęt AGD. Opowiadała mi o czasopiśmie, w którym regularnie reklamuje się jej firma i wszystkie inne liczące się firmy z tej branży.
Tytuł ten nie jest znany przeciętnym śmiertelnikom, bo nie ma go w kioskach ani Empikach. Jest rozsyłany bezpośrednio do zainteresowanych przedsiębiorstw (czyli w większości do reklamodawców). Ukazują się w nim informacje prasowe nadsyłane przez te same przedsiębiorstwa, w stylu: „Uruchomiliśmy nowoczesną linię produkcyjną” albo „Będziemy na targach w Berlinie”. W trzech słowach: towarzystwo wzajemnej adoracji.




Zamów sześciotygodniowy


Pewien amerykański milioner powiedział: „Zabierzcie mi wszystkie pieniądze, zostawcie tylko notes z adresami, a w ciągu roku odbuduję swój majątek”. Inny stwierdził: „Wolę mieć po dolarze z pracy stu osób, niż samemu pracować na sto dolarów”.
Po ostatnich wyborach parlamentarnych Eryk Mistewicz, spec od wizerunku polityków, analizował przyczyny wysokiego zwycięstwa Platformy nad PiS–em. Mówił wtedy, że według najnowszych trendów marketingu politycznego lider partii walczącej o władzę powinien opowiadać społeczeństwu ciekawe, intrygujące historie. Powinien tak przedstawiać rządzony przez siebie kraj, żeby chciało się w nim żyć. Podobno sukces PO polegał właśnie na tym, że stojący na jej czele Tusk potrafił dużo lepiej snuć takie opowieści niż Kaczyński.